Woreczko Meteorites

Jan Woreczko & Wadi

  Google (new window)eBay.com (new window)Meteoritical Bulletin Database (new window)Meteoritical Bulletin Database News (new window)

Kompendium
(compendium« »

Co powinniśmy wiedzieć o meteorytach?


Co powinniśmy wiedzieć o meteorytach? Krótki bryk
(english version)

Wystawa meteorytów w Muzeum Techniki w Warszawie (2010)


Przygotowując wystawę meteorytów w Muzeum Techniki w Warszawie (czerwiec-wrzesień 2010 rok) poza eksponowaniem okazów meteorytów chcieliśmy przybliżyć oglądającym ekspozycję samo zagadnienie: czym są meteoryt, jak powstały, skąd pochodzą, jak się je bada, szuka i kolekcjonuje. Aby to uczynić i by było to atrakcyjne i „lekko strawne” wykonaliśmy kilkadziesiąt plansz tematycznych. Podstawowe założenie było by były one efektowne graficznie, nie zawierały trudnej terminologii i nie były „przegadane”. Efekt poniżej (zamieszczono oryginalne teksty z plansz).
  Część zawartych na planszach informacji już się zdezaktualizowała, wkradło się na nie trochę błędów, konieczność zwięzłości opisu spowodowała w kilku przypadkach być może zbytnie uproszczenia. Teksty opracowane zostały przez: © Andrzeja S. Pilskiego, Wadi i Jan Woreczko. Koncepcja graficzna i wykonanie: © Jan Woreczko.

Kosmos w zasięgu ręki (0-1)


KOSMOS w zasięgu ręki

W Ziarenku Piasku ujrzeć Świat cały
Całe Niebo – w Kwiatku Koniczyny
Nieskończoność zmieścić w dłoni małej
Wieczność poznać w ciągu godziny

W. Blake

Gdy meteoryt napotyka Ziemię, oznacza to katastrofę. Czasem także dla Ziemi, a zawsze dla meteorytu. Gość ten przybywa z innych światów, gdzie nie ma powietrza i wody, gdzie niewiele waży. Nawet gdy przedrze się przez atmosferę naszej planety, trafi na bardzo wrogie środowisko. Ma szansę przetrwać tylko wtedy, gdy ktoś go znajdzie i zapewni mu opiekę... . (ASP)

Kolekcjonowanie meteorytów to nieziemska pasja. Zdobywasz pierwszy kamień i kiedy bierzesz go do ręki, możesz przepaść na zawsze. Oto kawałek kosmosu jest Twój! Zadajesz sobie pytanie: skąd wziął się ten przybysz, jak dotarł do Ziemi? Szukasz informacji w Internecie i wertujesz książki. Przy każdym kolejnym meteorycie historia się powtarza. Z czasem wiesz coraz więcej i chcesz mieć coraz więcej. (Wadi)

KOSMOS w zasięgu ręki (0-2)


KOSMOS w zasięgu ręki
Organizatorzy
Wadi & Woreczko Jan
Andrzej Sylwester Pilski
Muzeum Techniki w Warszawie

www.woreczko.pl
www.aspmet.info
www.muzeum-techniki.waw.pl
Scenariusz wystawy
Wadi & Jan Woreczko
Andrzej S. Pilski
 
Konsultacja naukowa
prof. dr hab. Łukasz Karwowski

– Uniwersytet Śląski
Kurator wystawy
Paweł Żochowski
Koncepcja plastyczna
Jan Woreczko i Andrzej Kłosek

– Muzeum Techniki, Warszawa

– Muzeum Techniki, Warszawa
Osoby, które przyczyniły się do powstania wystawy 
Jarosław Bandurowski
Marcin Cimała
Wiesław Czajka
Jacek Drążkowski
Zbyszek Gruba
Tomasz Jakubowski
Tomasz Kubalczak
Kazimierz Mazurek
Jakub Radwan
Łukasz Smuła
Jerzy Strzeja (muzyka)
Sergey Vasiliev
jba1.republika.pl
www.polandmet.com
www.astroblemy.pl
jotde.republika.pl/meteoryty/

picasaweb.google.com/illaenus
picasaweb.google.com/meteoriticon

www.meteorites.pl
www.artmet-meteoryty.pl

sv-meteorites.com

 

Źródła: NASA, Internet

Poszukiwany METEORYT (1-0)


Poszukiwany METEORYT

Rysopis
wzrost: od kilku milimetrów do kilku metrów
waga: od ułamka grama do kilkudziesięciu ton
znaki szczególne:
• powierzchnia pokryta cienką, ciemną skorupą, najczęściej matową, rzadziej błyszczącą,
• na powierzchni bywają płytkie wgłębienia, jak odciski kciuka, tzw. regmaglipty,
• pod skorupą jest szary lub zielonkawy kamień z ziarenkami metalicznego żelaza z niklem lub cały składa się z metalu,
• zwykle przyciąga magnes.

Uwaga: Po dłuższym pobycie na Ziemi skorupa i cały meteoryt rdzewieją, upodabniając się z czasem do sąsiednich kamieni i coraz trudniej go rozpoznać! Jeśli więc chcesz zwiększyć swoją szansę na znalezienie gościa z kosmosu, uważne obejrzyj ekspozycję.
  W przypadku zauważenia podejrzanego kamienia prosimy o doniesienie do najbliższego specjalisty.

Najpospolitsze są meteoryty kamienne, ale to wcale nie znaczy, że łatwo je rozpoznać, gdyż najbardziej ze wszystkich meteorytów przypominają ziemskie kamienie. Najłatwiej znaleźć meteoryty żelazne. Spada ich tylko ok. 4%, ale są „inne” - dużo cięższe od zwykłych kamieni i z reguły pokryte rdzawą otoczką, choć wietrzeją wolniej niż meteoryty kamienne. Trzeba być szczęściarzem, aby znaleźć meteoryt żelazno-kamienny (ok. 1% spadków).

Ostrzegamy przed fałszywymi meteorytami ziemskiego pochodzenia:

  Szklistą, stopioną skorupę mają żużle.
  Rdzawą skorupę na powierzchni mają ziemskie bazalty, ale jest ona pochodzenia chemicznego, najczęściej to wynik wietrzenia.
  Przyciąganie magnesu powoduje także magnetyt, często występujący w bazaltach.
  Metaliczne żelazo (ale bez niklu) zawierają różne odpady hutnicze. Analiza próbki i brak niklu oznacza, że mamy do czynienia z Ziemianinem.
  Wgłębienia na powierzchni kamienia są wynikiem szybszego wykruszania się niektórych jego składników.

Ilustracje: Piękny okaz meteorytu Middlesbrough, który spadł w 1881 roku w Wielkiej Brytanii. Na orientowanym okazie widać ciemną skorupę obtopieniową, regmaglipty i linie spływu stopionej materii

Źródła: Jacek Drążkowski, Internet

Zobacz również: Rozpoznawanie meteorytów (Meteorite identification)Jak rozpoznać NIE meteoryt? (How to recognize NOT a meteorite?)

Skorupa (1a)


Skorupa

Kiedy kamień-meteoroid zbliża się do Ziemi, pędzi z prędkością kosmiczną (od 12 do 73 km/s). Napotyka on na swej drodze atmosferę. Im powietrze robi się bardziej gęste, tym bardziej wyhamowuje intruza. Meteoroid rozgrzewa się do temperatury nawet 2500oC, a jego powierzchnia cały czas się topi. Część wyparowuje, a część jest „zdmuchiwana” przez pęd powietrza i odrywa się w postaci kropelek, które spadają na Ziemię razem z deszczem. Wreszcie meteoroid wyhamowuje tak, że przestaje się topić. Na jego powierzchni zostaje szklista, przetopiona warstwa – tzw. skorupa obtopieniowa. Podczas burzliwego, krótkotrwałego przelotu przez atmosferę kamień traci nawet do 95% swojej masy początkowej!

Dlaczego skorupa jest czarna? Kolor zawdzięcza związkom żelaza, które znajdują się w większości meteorytów. Ale zdarzają się takie, które mają szklistą skorupę koloru kawy z mlekiem, np. meteoryty księżycowe (ubogie w żelazo lub nie zawierające go wcale). Skorupa na meteorycie to jakby „emalia”, która chroni go przed nieprzyjaznymi ziemskimi warunkami. Ma ona zazwyczaj ok. 1 mm grubości.

Ilustracje: Bassikounou, chondryt zwyczajny (fotografia: Tomasz Jakubowski)  •  NWA 482, meteoryt księżycowy  •  Bensour, chondryt zwyczajny  •  Millbillillie, achondryt eukryt  •  Sikhote-Alin, meteoryt żelazny

Źródła: Greg Hupe, Tomasz Jakubowski, Internet

Zobacz również: Skorupa obtopieniowa (fusion crust, fusion rind)  •  (english version)

Regmaglipty i meteoryty orientowane (1b)


Regmaglipty i meteoryty orientowane

Regmaglipty to charakterystyczne wgłębienia na powierzchni meteorytu, podobne do odcisków palców w glinie. Utworzyły je turbulencje powietrza, kiedy kamień przechodził przez atmosferę.
  Ciekawe jest to, że im większy meteoryt, tym większe ma regmaglipty. Wielkość jednego takiego „odcisku” stanowi od 1/8 do 1/10 wielkości okazu. Najładniejsze i najbardziej wyraźne regmaglipty mają meteoryty żelazne. Wyjątkowy pod tym względem jest Sikhote-Alin.
  Meteoryty po dotarciu do powierzchni Ziemi mają zaokrąglone kształty, a ewentualne krawędzie są mocno wygładzone. Ale może zdarzyć się tak, że w ostatniej fazie spadku meteoroid rozpadł się, a jego fragmenty nie zdążyły się już obtopić. Wtedy niektóre krawędzie będą ostre, a na przełamach zobaczymy najczęściej jasny środek (patrz plansza o skorupie meteorytów).

Zdarza się, że meteoroid w trakcie lotu nie wiruje i koziołkuje, a leci jak pocisk. Efektem takiego przelotu są meteoryty orientowane, jak nasza Baszkówka. Jej kształt przypomina kapelusz grzyba, ale powietrze może wyrzeźbić stożek czy mniej regularny kształt, zawsze jednak wiadomo w jaki sposób kamień leciał. Na stronie czołowej powstają bruzdy, tzw. linie spływu (flow-lines) często ułożone radialnie. Na stronie tylnej strugi powietrza tworzą zawirowania i skorupa robi się porowata. Może być też widoczny kołnierz - krawędź porwanego i stopionego materiału.
  Niektóre deszcze meteorytów dały wyjątkowo dużo meteorytów orientowanych, np. Gao-Guenie czy Taza.

Ilustracje: fotografia: Svend Buhl  •  meteoryt orientowany Adamana

Źródła: Svend Buhl, Internet

Zobacz również: Skorupa obtopieniowa (fusion crust, fusion rind)  •  (english version)

Najłatwiej rozpoznać chondryty (1c)


Najłatwiej rozpoznać chondryty

Widząc spadający meteoryt, mamy 4 szanse na 5, że jest to chondryt zwyczajny.
  Jego nazwa wzięła się od greckiego słowa „chondros”, co znaczy „ziarno”. I faktycznie w środku kamienia zobaczymy okrągłe ziarenka krzemianów żelaza i magnezu. Zazwyczaj są one mniejsze od 1 mm, ale zdarzają się prawdziwe kolosy, które mają kilkanaście milimetrów średnicy. Między chondrami połyskują okruchy metalicznego żelaza z niklem i błyszczy złotawo siarczek żelaza – troilit.
  Chondry stanowią nawet 80% objętości meteorytu. Reszta to tzw. ciasto skalne. Jeśli chondry są doskonale widoczne na tle ciasta, meteoryt oznaczamy cyfrą 3, słabiej – cyfrą 4, a te ledwie widoczne ziarenka dostają cyfrę 5 czy 6.
  Ale to nie koniec komplikacji. Chondryty zwyczajne pochodzą z różnych asteroid (patrz plansze o ciałach macierzystych), więc różnią się między sobą. Te, które w cieście skalnym mają domieszkę węgla nazywamy chondrytami węglistymi. Jeśli i chondry, i ciasto składają się z krzemianu magnezu (enstatytu), mamy do czynienia z chondrytami enstatytowymi. Najczęściej jednak spadają chondryty zwyczajne, takie jak nasz Pułtusk. Podzielono je jeszcze na trzy grupy, w zależności od zawartości żelaza. H (od ang. „high” – wysoki) oznacza, że mają dużo żelaza, nawet do kilkunastu procent. W chondrytach zwyczajnych L (od ang. „low” – niski) będzie mało żelaza. W chondrytach typu LL – najmniej.

Chondry to cegiełki, z których ulepił się Układ Słoneczny. Dzięki nim bez podróży w czasie i bez wyprawy w kosmos dowiemy się, jak wyglądał nasz świat, kiedy jeszcze nie było Ziemi.

Uwaga. Ziemskie kamienie – piaskowce – także składają się z kulistych ziarenek, ale jest to kwarc a nie krzemiany. Poza tym piaskowce nie zawierają ani metalicznego żelaza, ani siarczku.

Ilustracje: Chondry na świeżym przełamie chondrytu zwyczajnego (fotografia: Jan Bartels)  •  Przykładowy wygląd chondr pod mikroskopem świetlnym  •  Chondryt zwyczajny SaU 001  •  Chondryt zwyczajny NWA 5142  •  Chondry w chondrycie zwyczajnym niskiego typu (fotografia: Tomasz Jakubowski)  •  Wygląd chondr pod mikroskopem polaryzacyjnym

Źródła: Jan Bartels, Tomasz Jakubowski, John Kashuba, Tom Phillips, Internet

Zobacz również: Chondry (chondrules)Quiz – zgadnij jaki to typ chondry? (“Chondrules” – a quiz)  •  (english version)

Chondra w świetle spolaryzowanym (m10)


Chondra w świetle spolaryzowanym

Ilustracje: Płytka cienka przygotowana z chondrytu zwyczajnego Clovis (no. 1) typu H3.6. Na obrazie widoczna chondra składająca się z ładnie wykształconych regularnych ziaren oliwinu

Źródła: Jeff Rowell, John Kashuba

Zobacz również: Chondry (chondrules)Quiz – zgadnij jaki to typ chondry? (“Chondrules” – a quiz)

Chondra w świetle spolaryzowanym (m11)


Chondra w świetle spolaryzowanym

Ilustracje: Płytka cienka przygotowana z chondrytu zwyczajnego SaU 001 typu L5. Na obrazie widoczna piroksenowa chondra promienista

Źródła: Tomasz Jakubowski

Zobacz również: Chondry (chondrules)Quiz – zgadnij jaki to typ chondry? (“Chondrules” – a quiz)

Niezwykłe kryształy i linie (1f)


Niezwykłe kryształy i linie

Meteoryt żelazny, szczególnie taki, który długo leżał na ziemi, nie zawsze wygląda atrakcyjnie. Dopiero po przecięciu, wypolerowaniu i wytrawieniu (najczęściej słabym roztworem kwasu azotowego w alkoholu) zobaczymy jego nieprzeciętną urodę – ciekawe wzory i strukturę.
  Charakterystyczne równoległe belki to figury Widmanstättena, nazwane od nazwiska pewnego hrabiego, którego zafascynowały już dwieście lat temu. Zobaczymy je w oktaedrytach i pallasytach, a również w żelaznych fragmentach winonaitów. Owe belki składają się z minerałów: kamacytu i taenitu. Im mniej niklu, tym belki są grubsze. Im więcej, tym są cieńsze. Wynika stąd podział oktaedrytów na: drobnoziarniste, średnioziarniste i gruboziarniste.
  W heksaedrytach z kolei po wytrawieniu kryształy kamacytu będą poprzecinane cienkimi, równoległymi kreskami. Są to linie Neumanna – zapis burzliwej, zderzeniowej historii jaką kamień przeszedł w kosmosie. Wystarczy popatrzeć na gęste linie Neumanna w meteorycie Morasko!
  Znalazcy podejrzanych kamieni, często poddają je trawieniu. Jeśli pojawią się figury Widmanstättena albo linie Neumanna, to znak, że kamień jest gościem z kosmosu.
  By powstały takie struktury, stop żelaza i niklu musiał stygnąć kilka stopni na milion lat! Nie obserwuje się ich w skałach ziemskich, nie można ich „wytworzyć” w ziemskim żelazie.

Ilustracje: Galeria rysunków – tak wyglądają figury w różnych meteorytach żelaznych  •  Meteoryt żelazny Morasko Na wytrawionej powierzchni widać figury Widmanstättena, linie Neumanna, grafit, inkluzje troilitu, schreibersytu i cohenitu

Źródła: E. Krinow, Andrzej S. Pilski, Jan Woreczko, Internet

Zobacz również: Figury WidmanstättenaMinerały w meteorytach (Meteorite minerals)

Figury Widmanstättena i ... (1fa)


Figury Widmanstättena i ...

Wypolerowana i następnie wytrawiona płytka meteorytu żelaznego Morasko

Ilustracje: kryształy kamacytu  •  inkluzje cohenitu  •  inkluzje schreibersytu  •  linie Neumanna  •  plessyt

Źródło: Jan Woreczko

Zobacz również: Figury WidmanstättenaMinerały w meteorytach (Meteorite minerals)

Badanie meteorytów (1h)


Badanie meteorytów

Jeśli znaleźliśmy kamień, który przyciąga magnes, pokryty jest skorupą, wydaje się cięższy i wygląda inaczej niż zwykłe kamienie, trzeba go oddać w ręce specjalistów, aby potwierdzili nasze przypuszczenia albo wyprowadzili z błędu. Kamień nie zbadany jest tylko intrygującą skałą!
  Badaniem meteorytów zajmuje się niewiele ośrodków na świecie, np. dr Randy Korotev z Washington University specjalizuje się w meteorytach z Księżyca, ośrodek w Arizona State University chętnie zbada nam achondryt.
  W Polsce istnieje kilka ośrodków, w których specjaliści pochylą się nad naszym znaleziskiem. Meteoryty bada od lat prof. Łukasz Karwowski z Uniwersytetu Śląskiego. Kamieniami z nieba zajmą się też naukowcy z wydziałów geologii na Uniwersytecie Wrocławskim, Poznańskim i Politechnice Łódzkiej.

Ilustracje: Warsztat badacza  •  Mikroskopia optyczna  •  Mikroskopia elektronowa  •  Analiza chemiczna  •  Literatura

Źródła: UŚ, Jan Woreczko, Internet

Zobacz również: Mikrosonda (Microprobe)Minerały w meteorytach (Meteorite minerals)

Jak meteoryty zyskują tożsamość – nazwy (1h-1)


Jak meteoryty zyskują tożsamość - nazwy

Prawdziwy meteoryt ma nazwę i jest wpisany do międzynarodowego rejestru meteorytów.
  Nazwa oznacza, że został zbadany przez specjalistów i na pewno jest meteorytem. Taka metryczka jest bardzo ważna dla każdego kolekcjonera i dealera, bo okaz zyskuje na „wartości”. Bez badań i stosownego certyfikatu jest tylko dziwnym i ciekawym kamieniem, jakich wiele można znaleźć na powierzchni Ziemi.
  Nazwa pochodzi zazwyczaj od miejscowości położonej najbliżej miejsca znalezienia meteorytu, np. meteoryt Baszkówka, Pułtusk i Łowicz. Nie zmienia się ona nawet jeśli zmieni się nazwa miejscowości, np. ze względów politycznych. Dlatego meteoryt znaleziony w 1850 r. koło Świecia nad Wisłą ma nazwę Schwetz, a np. inny polski meteoryt Wilkanówko to Grüneberg. Gdy nazwa miejscowości zapisana jest w innym alfabecie niż łaciński, piszemy ją w transkrypcji angielskiej. Np. meteoryt Seymchan od miejscowości Сеймчан czy meteoryt Jilin od miejscowości 吉林省.
  Zdarza się, że nie wiadomo dokładnie, gdzie znaleziono meteoryt, np. na pustyni gdzie brak nazwanych obiektów. Wtedy meteoryt otrzymuje nazwę regionu z kolejnym numerem, np.: Northwest Africa 869, Dar al Gani 477 (olbrzymia pustynia w Libii), Dhofar 019 (pustynia w Omanie).
  Jeśli spadł deszcz kamieni z nieba, wszystkie mają tę samą nazwę.

Aby sprawdzić, czy dany meteoryt został zarejestrowany, zaglądamy do spisu meteorytów na stronę www.meteoriticalsociety.org. Meteoryty występujące w polskich zbiorach znajdziemy w katalogu prowadzonym przez Polskie Towarzystwo Meteorytowe – www.ptmet.org.pl.

Ilustracje: Określenie „żelazo z nieba” w staroegipskich hieroglifach...  •  oraz słowo „meteoryt” w innych wybranych językach...

Źródła: Jan Woreczko, Internet

Minerały w meteorytach (1i)


Minerały w meteorytach

I meteoryty, i ziemskie kamienie to fragmenty skał, a wszystkie skały zbudowane są z minerałów. Jednak w meteorytach zidentyfikowano tylko kilkadziesiąt różnych minerałów (wśród nich takie, które nie występują na Ziemi), natomiast w skałach ziemskich opisano już ich ponad 4 tysiące.
  Dlaczego goście z kosmosu mają tak „ubogi” skład? Meteoryty powstały w czasie, kiedy tworzył się Układ Słoneczny, a potem nie podlegały takim przemianom jak skały na Ziemi. Większość meteorytów pochodzi z małych ciał-planetek, na których nie zachodziły w ogóle lub jedynie na małą skalę procesy geologiczne i fizyko-chemiczne. Przetapianie i przemieszczania materiału skalnego występowały jedynie lokalnie, również w bardzo ograniczonym zakresie miało miejsce oddziaływanie wody i gazów.
  Większość minerałów zaobserwowanych w meteorytach występuje na Ziemi lub ma swoje odpowiedniki wśród minerałów ziemskich. Różnica leży głównie w ich ilości i wzajemnych proporcjach. W meteorytach znajdziemy więc krzemiany żelaza i magnezu, metaliczne żelazo, siarczki, ale też rzadkie na Ziemi azotki, fosforki i węgliki. Także podstawowe pierwiastki, z których zbudowane są minerały meteorytów są nam znajome: żelazo (Fe), magnez (Mg), wapń (Ca), krzem (Si), tlen (O), siarka (S) i nikiel (Ni).

Na powierzchni Ziemi nie obserwujemy stopu żelaza i niklu. Meteoryty żelazne pozwalają więc „zajrzeć” w jądro naszej planety. Mezosyderyty dają wyobrażenie o olbrzymiej skali kosmicznych kolizji, a achondryty pozwalają badać ciała o innej historii geologicznej niż nasza Ziemia.

Ilustracje: Rozpowszechnienie pierwiastków w ziemskiej skorupie  •  Struktura oliwinu  •  Struktura grafitu  •  Struktura hedenbergitu  •  Struktura enstatytu  •  Struktura kwarcu  •  Struktura albitu  •  Struktura schreibersytu

Źródła: www.webmineral.com, Jan Woreczko, Internet

Zobacz również: Minerały w meteorytach (Meteorite minerals)

Wszędobylski oliwin (1ia)


Wszędobylski oliwin

Ziarna oliwinu wykryto w cząstkach pyłu międzyplanetarnego. Skąd się tam wziął? Kiedy eksploduje gwiazda, powstają ciężkie pierwiastki. Gaz i pył oddalając się od gwiazdy, stygną, pierwiastki łączą się, tworząc większe ziarna, m.in. krzemiany żelaza i magnezu, czyli oliwiny. Jest to minerał wysokotemperaturowy i tworzy się jako jeden z pierwszych, dlatego wszędzie go pełno.
  Oliwin jest obecny niemal w każdym meteorycie kamiennym. Niektóre achondryty są całe z oliwinu, np. meteoryty z Marsa. Duże kryształy oliwinu tkwią w żelazie w meteorytach zwanych pallasytami.
  Oliwin znajdziemy w wielu ziemskich kamieniach, np. w bazaltach oliwinowych. Oliwinowy piasek jest na plażach Hawajów. Na stokach młodych wulkanów wyspy Lanzarote z archipelagu Wysp Kanaryjskich można znaleźć bomby oliwinowe, kryjące w swym wnętrzu piękne zielone kryształy. Ziemski oliwin w postaci dużych kryształów jest kamieniem szlachetnym – chryzolitem.
  Oliwin pochodzący najczęściej z płaszcza, zdradza nam tajemnice budowy Ziemi, tak samo oliwiny spadające z nieba zbliżają nas do poznania tajemnic Wszechświata.

Ilustracje: Wygląd kryształów oliwinu w mikroskopie polaryzacyjnym

Źródła: NASA, Internet

Zobacz również: Krzemiany (silicates)Minerały w meteorytach (Meteorite minerals)

„Diamenty są wieczne” (1ib)


„Diamenty są wieczne”

W meteorytach znajdujemy nieduże ilości węgla, najczęściej w postaci grafitu lub węgla amorficznego. Zdarza się jednak, że węgiel ma postać kryształków diamentu (są wielkości od centymetrów do nanometrów). Kryształki te mogły powstać albo pod ogromnym ciśnieniem podczas kosmicznej katastrofy, albo bez ciśnienia, w kosmicznej pustce wokół umierających gwiazd (nanodiamenty). Te pierwsze znaleziono w meteorytach Canyon Diablo wokół słynnego krateru w Arizonie w USA. Z kolei nanodiamenty znajdziemy w ureilitach, a także w chondrytach węglistych takich jak Allende, których deszcz obserwowano w Meksyku.
  Stwierdzono, że nanodiamenty są starsze niż Układ Słoneczny. Powstały z węgla wyrzuconego z umierającej gwiazdy, a potem trafiły do mgławicy, z której utworzyło się Słońce i planety wokół niego. Na Ziemi w laboratoriach naukowcy potrafią wytworzyć podobne nanodiamenty (na przykład na Politechnice Łódzkiej). Porównując te wyseparowane z meteorytów z tymi wytworzonymi z sposób sztuczny, dowiadujemy się wiele na temat ich pochodzenia.

Ilustracje: Wygląd pojedynczego kryształu nanodiamentu w mikroskopie elektronowym  •  Chondryt węglisty Allende  •  Ureilit DaG 868  •  Meteoryt żelazny Odessa, grafitowe inkluzje wokół noduli troilitowej

Źródła: Andrzej Pilski, Palosz Witold, Internet

Zobacz również: Minerały w meteorytach (Meteorite minerals)

Tlen – największy wróg meteorytów (1j)


Tlen - największy wróg meteorytów

Nim meteoryt trafił na Ziemię pędził beztroski żywot w zimnej kosmicznej próżni. Po milionach, a nawet miliardach lat przebywania w przestrzeni, któregoś dnia spotkał na swojej drodze Ziemię i po krótkiej, burzliwej podróży przez atmosferę trafił w obce mu i bardzo nieprzyjazne środowisko.
  Z chwilą znalezienia się na Ziemi na meteoryt zaczynają działać wszystkie możliwe procesy przeobrażania chemicznego, fizycznego i mechanicznego. Dobowe wahania temperatury powodują naprężenia w twardej skale meteorytu, z czasem ulega on pękaniu i rozkawałkowaniu. Woda zamarzająca w szczelinach i porach okazu rozsadza go i kruszy. Zanieczyszczenia powodują transformację wielu minerałów w mało wytrzymałe tlenki i wodorotlenki. Meteoryt powoli upodabnia się do otaczających go skał, rozpada się i znika bezpowrotnie.
  Podjęcie okazu i umieszczenie go w kolekcji, instytucjonalnej czy prywatnej, jest w pewnym sensie dla meteorytu zbawienne, bo zabieramy go z „toksycznego” środowiska i otaczamy „opieką”. Jednak nie znaczy to, że zagrożeń już nie ma! Największym wrogiem dla gościa z kosmosu w ziemskich warunkach jest wilgoć!

Ilustracje: Typowy wygląd mocno zwietrzałego meteorytu Znalezisko na suchej pustyni w USA, chondryt zwyczajny Danby Dry Lake  •  Silnie zwietrzały kilogramowy okaz pallasytu Brenham  •  Zwietrzały okaz meteorytu żelaznego Sikhote-Alin  •  Zwietrzała powierzchnia meteorytu kamiennego Pułtusk

Źródła: Jan Woreczko, Internet

Zobacz również: Wietrzenie meteorytów; skale stopnia zwietrzenia (weathering level, index, grade)

PSEUDOMETEORYTY (0-pseudometeoryt)


PSEUDOMETEORYTY

Ostrzegamy przed fałszywymi meteorytami ziemskiego pochodzenia

Źródło: Internet

Zobacz również: Pseudometeoryt Łapino (pseudometeorite, meteorwrongs) Jak rozpoznać NIE meteoryt? (How to recognize NOT a meteorite?)

Narodziny Układu Słonecznego (2a)


Narodziny Układu Słonecznego

Nim powstały Ziemia i pozostałe planety, Układ Słoneczny składał się z protogwiazdy zanurzonej w ogromnym, gęstym obłoku gazów i pyłu (głównie krzemianowego i żelaznego). To początkowe stadium nazywamy mgławicą protosłoneczną. W sąsiedztwie wybuchały kolejne supernowe, kończąc żywoty gwiazd, a do otaczającej przestrzeni trafiało wiele rzadkich ciężkich pierwiastków. Z biegiem czasu pod wpływem grawitacji i fal uderzeniowych ziarna pyłu zaczęły zlepiać się w większe okruchy, stopniowo były stapiane (w temperaturach rzędu 1400oC) i schładzane przez fale termiczne wstrząsające formującym się układem planetarnym. Tyle złych wiadomości, a dobra? W wyniku tych procesów powstały małe szkliste kuleczki (krople materii krzemianowej), które nazywamy chondrami. To chondry były pierwotnym budulcem wszystkich ciał Układu Słonecznego.

Ilustracje: W takich olbrzymich zagęszczeniach obłoków powoli rodzą się gwiazdy  •  Za kilka milionów lat powstaną tu małe skaliste planetozymale

Źródła: NASA, Internet

Pas planetoid (2b)


Pas planetoid

Między orbitami Marsa i Jowisza krąży kilka tysięcy planetoid. I to z nich pochodzi większość meteorytów (patrz plansza ciała macierzyste). Planetoidy powstały przed miliardami lat, a silne pole grawitacyjne Jowisza nie pozwoliło im zlepić się w „przyzwoitą” planetę. Jednocześnie ulegały one przeróżnym procesom geologicznym, które zmodyfikowały ich skład mineralogiczny, w niektórych wykształciły się metaliczne jądra, oliwinowe płaszcze i bazaltowe skorupy.
  Ale to nie wszystko. Ponieważ w owym pasie planetek jest całkiem sporo, często dochodzi do kolizji. Nieraz odłupują się od nich odłamki skalne i wylatują w przestrzeń, innym razem pod wpływem zderzeń planetoidy rozpadają się na kawałki, które spadają na większego uczestnika kolizji. Kiedy takie gruzowisko spotka na swej drodze kolejną planetoidę, część materiału zostaje stopiona, część ponownie wybita. Wybite fragmenty mogą trafić na Ziemię. Trzymając w ręku meteoryt z pasa planetoid, miejmy świadomość, że to pierwotny budulec Układu Słonecznego.

Ilustracje: Niezerowy moment pędu presolarnej mgławicy uformował olbrzymi dysk, w którym powoli kondensowały cząstki, pyły, okruchy...  •  W przestrzeni pomiędzy orbitami Marsa i Jowisza pozostał niewykorzystany budulec - planetoidy  •  Planetoida 243 Ida

Źródła: NASA, Internet

Zobacz również: Meteoroid  •  (english version)

Badanie bez dotykania – ciała macierzyste (2c)


Badanie bez dotykania – ciała macierzyste

Trudno polecieć w Kosmos, aby zbadać, skąd pochodzą meteoryty. Można wysyłać sondy kosmiczne, ale jest to niezwykle kosztowne. Naukowcy dysponują już bardzo zaawansowanymi technikami obserwacji. Porównując widmo światła słonecznego odbitego od pokrytej pyłem powierzchni planetoidy z widmem światła odbitego od sproszkowanego meteorytu, można wywnioskować, skąd pochodzi.
  Planetoida 4 Westa ma wyjątkowe widmo odbitego światła, więc wszystkie meteoryty odbijające światło w taki sam sposób, muszą z niej pochodzić. Badania wskazują, że z Westy przywędrowały achondryty z grupy HED – howardyty, eukryty i diogenity (patrz plansza klasyfikacja meteorytów).
  Planetoida 6 Hebe nie jest jedyną planetoidą o danym widmie, ale krąży w takim miejscu pasa planetoid, że odłupane od niej kamienie mogą dotrzeć do Ziemi. Przyjmuje się, że właśnie z fragmentu oderwanego od planetoidy Hebe spadł deszcz meteorytów pod Pułtuskiem w 1868 roku. Baszkówka to być może fragment planetoidy Eros, a Murchison mógł przylecieć z Ceres.

Ilustracje: Schemat pasa planetoid i ciał układu Jowisza  •  Przykładowe widma planetoid i odpowiadające im typy meteorytów  •  Wygląd niektórych planetoid i komet sfotografowanych przez sondy

Źródła: NASA, Lunar and Planetary Institute, Internet

Zobacz również: Meteoroid

Kamienie z Westy (2ca)


Kamienie z Westy

Badania planetoidy 4 Westa dowiodły, że pochodzą z niej meteoryty z grupy HED. Westa jest bardzo dużą planetoidą z bogatą geologiczną historią – jej skały topiły się, stygły i przeobrażały chemiczne. Ma więc budowę podobną do niewielkiej planetki. Wykształciło się w niej małe metaliczne jądro – źródło meteorytów żelaznych. Ukryty głęboko pod powierzchnią płaszcz składa się praktycznie z czystego oliwinu – to z takich obszarów pochodzą diogenity oliwinowe. Zewnętrzna skorupa planetki bombardowana spadkami mniejszych ciał dała eukryty i howardyty – takie westuriańskie bazalty.
  Badając meteoryty, dowiadujemy się więc nie tylko jak powstały, ale poznajemy również ich życie i doświadczenia. Wiele typów meteorytów to bogato zapisane „księgi” losów Wszechświata i Układu Słonecznego.

Ilustracje: Eukryt NWA 1836  •  Diogenit oliwinowy NWA 1877  •  Howardyt NWA 4934  •  Diogenit piroksenowy Tatahouine

Źródła: Jeff Kuyken - www.meteorites.com.au, Jan Woreczko, Internet

Bliscy krewni Pułtuska (2bc)


Bliscy krewni Pułtuska

Chondryty nie podlegały większym zmianom od czasu ich powstania, a było to na początku formowania się Układu Słonecznego. Mało tego, pozostały niezmienione przez miliardy lat.
  Naukowcy bardzo uważnie przyglądają się widmom ciał, z których pochodzą chondryty. W wielu przypadkach udało się dopasować elementy układanki, czyli przypisać poszczególne chondryty do konkretnych planetoid. Okazało się, że z 6 Hebe pochodzi najpopularniejsza grupa meteorytów – chondryty zwyczajne typu H (blisko 32% obserwowanych spadków meteorytów należy do tej grupy). Zalicza się do nich nasz Pułtusk, który jest typu H5. Litera „H” oznacza, że meteoryt jest bogaty w żelazo metaliczne, natomiast cyfra „5” to informacja o chondrach – są dobrze wykształcone i widoczne.
  Jest wiele meteorytów, które pod względem wewnętrznej struktury wyglądają identycznie jak meteoryty pułtuskie. Najwidoczniej pochodzą one z tej samej planetoidy. Prezentujemy tu kilka meteorytów z ostatnich spadków, które są bardzo podobne do Pułtuska.

Ilustracje: Bassikounou (H5) spadek w 2006 roku  •  Pułtusk – okaz znaleziony 150 lat po spadku  •  Gao-Guenie (H5) spadek w 1960 roku  •  Chergach (H5) spadek w 2007 roku  •  Pułtusk zebrany zaraz po spadku Okaz ze zbiorów MGiNG PAN  •  Chondry na przełamie meteorytu typu H5

Źródła: Svend Buhl, Marcin Cimała, Tomasz Jakubowski, Jan Woreczko, Internet

Zobacz również: Chondry (chondrules)Quiz – zgadnij jaki to typ chondry? (“Chondrules” – a quiz) • Patrz → Wiki.Meteoritica.pl

Perły z kosmosu i zagadka (2cc)


Perły z kosmosu i zagadka

Większość kolekcjonerów uważa, że pallasyty są najpiękniejsze z meteorytów i nazywa je perłami z kosmosu. Charakteryzują się one dużymi kryształami oliwinów osadzonymi jak kamienie szlachetne w metalowym cieście. Często kryształy są jubilerskiej jakości – żółte, żółtozielone, zielone, a nawet o miodowym kolorze.
  Przypuszcza się, że pallasyty pochodzą z dużej asteroidy rozbitej w jakiejś kosmicznej kolizji. Zanim to nastąpiło, w asteroidzie na granicy stygnącego jądra i płaszcza wykrystalizowały się oliwiny, a płynne żelazo wniknęło w szczeliny pomiędzy nimi. Są to bardzo rzadkie meteoryty, do tej pory zaobserwowano tylko 4 spadki pallasytów.

Mezosyderyty to drugi przedstawiciel meteorytów typu żelazno-kamiennego.
  I równie rzadki – znamy tylko 7 mezosyderytów, których spadki obserwowano. Pomimo że podobnie jak pallasyty składają się w połowie z żelaza i w połowie krzemianów, nie są już tak efektowne jak ich „szlachetni” towarzysze. Inna jest też ich historia – dużo bardziej burzliwa i dramatyczna. Krzemianowe części to mieszanka eukrytów i diogenitów. Pochodzą one z powierzchni planetoid, w które musiało uderzyć duże żelazne ciało. Tak rozbite i wymieszane fragmenty eukrytów, diogenitów i żelaza połączyły się ponownie razem i... ponownie zostały rozbite. Skutkami tych wielokrotnych zderzeń są bardzo ciekawe i zagadkowe dla nauki mezosyderyty. „Brzydkie”, ale jakże intrygujące!

Ilustracje: Pallasyt Huckitta  •  Pallasyt Esquel  •  Pallasyt Esquel  •  Przejrzyste kryształy oliwinu w pallasycie Imilac  •  Mezosyderyt NWA 1827  •  Mezosyderyt Łowicz

Źródła: Jeff Kuyken, Tomasz Jakubowski, Jan Woreczko, Internet

Pospolite żelazo (2cd)


Pospolite żelazo

W kosmosie równie łatwo o żelazo jak o tlen... . Może mieć ono różny skład i pochodzenie. W zależności od tego badacze wydzielili dwie podstawowe grupy meteorytów żelaznych. Meteoryty, które były kiedyś fragmentami jąder dużych planetoid, gdzie zbierało się cięższe żelazo, gdy planetoida była gorąca i płynna. Takie meteoryty mają mało domieszek krzemianowych.
  Druga grupa to meteoryty żelazne pochodzące z powierzchni planetoid, na które spadały inne planetoidy i powodowały lokalne stopienie skał, a żelazo spływało do niżej położonych miejsc. W meteorytach tych znajdziemy zanieczyszczenia – grafit, węglik żelaza, ale i siarczek żelaza, fosforki żelaza oraz krzemiany.
  Meteoryty żelazne są dla poszukiwaczy względnie łatwym „łupem”. Wśród ziemskich kamieni trudno wypatrzyć meteoryt kamienny tak podobny do reszty. Natomiast bryły żelaza leżące na polach przyciągają uwagę. Jeśli nie zostały wytworzone przez człowieka, mamy dużą szansę na nowe znalezisko. Dlatego w kolekcjach meteorytów żelaznych jest sporo, choć stanowią tylko 4,5% ogólnej liczby spadków.
  Żelazo w Kosmosie jest najczęściej produktem umierającej gwiazdy – prezentowane tu meteoryty były więc kiedyś świadkami niejednej kosmicznej katastrofy.

Ilustracje: Rozpowszechnienie pierwiastków w kosmosie  •  Żelazo-niklowe jądro zdyferencjonowanej planetki

Źródła: Jeff Kuyken, Jan Woreczko, Internet

Zobacz również: Żelazo (iron)  •  (english version)

Meteoryty z Marsa ...i na Marsie! (2da-mars)


Meteoryty z Marsa ...i na Marsie!

Meteoryty marsjańskie, podobnie jak księżycowe, są achondrytami czyli nie mają chondr. Znamy już ponad 30 meteorytów o tak niezwykłym pochodzeniu.
  Nie dysponujemy próbkami z Czerwonej Planety, więc skąd ta pewność? Wysłano na nią sondy, które zbadały skład atmosfery i gruntu.
  Meteoryty z Marsa zostały wybite bardzo dawno, kiedy planeta miała jeszcze młody płaszcz, więc w ich składzie przeważają dunity i pirokseny. W przeciwieństwie do meteorytów księżycowych, sporo spadków zaobserwowano (np. Chassigny spadł we Francji, Nakhla w Egipcie, Shergotty w Indiach a Zagami w Nigerii).
  Najsłynniejszym meteorytem marsjańskim jest znaleziony na Antarktydzie ALH 84001. To w nim wykryto mikroskopijne formy, które podejrzewano o pochodzenie organiczne. Pamiętacie newsy w telewizji i na pierwszych stronach gazet, że na Marsie znaleziono życie? Dziś naukowcy podchodzą do tego odkrycia z większym sceptycyzmem.

Ilustracje: Heat Shield Rock  •  Allan Hills Rock  •  Block Island  •  Meteoryt, które spadły na Marsa (nie meteoryty z Marsa!) Sondy, które wylądowały na Marsie znalazły na jego powierzchni kilka meteorytów żelaznych  •  Panorama powierzchni Marsa wykonana przez lądownik Mars Pathfinder w 1997 roku

Źródła: NASA, Internet

Zobacz również: Meteoryty na Marsie, NIE z Marsa! (meteorites on Mars, NO martian meteorites!)

Meteoryt marsjański (2da-mars-small)


Meteoryt marsjański

Przekrój meteorytu marsjańskiego DaG 1037 znalezionego w Libii w 1999 roku Jest to klasyczny shergottyt oliwinowy

Źródła: Jeff Kuyken, Internet

Meteoryty z Księżyca! (2da-moon)


Meteoryty z Księżyca!

3 miliardy lat temu Księżyc przeżył wielkie bombardowanie. Na jego powierzchnię przez miliony lat spadały olbrzymie asteroidy – stąd widoczne kratery. Podczas tych kataklizmów mnóstwo materii księżycowej wyleciało w kosmos i przy odrobinie szczęścia trafiła ona na Ziemię. Do tej pory zidentyfikowano ponad 40 meteorytów księżycowych o całkowitej wadze około 40 kg. Większość z nich została znaleziona na Antarktydzie oraz pustyniach Afryki i Półwyspu Arabskiego. Nigdy nie zaobserwowano spadku meteorytu księżycowego!
  Lunary rozpoznano, kiedy naukowcy przebadali próbki przywiezione przez astronautów biorących udział w programie Apollo i przez radzieckie sondy bezzałogowe. Było tego 380 kg! Pochodziły one w większości z rejonów mórz księżycowych – to te ciemne plamy na tarczy. Meteoryty są bardziej reprezentatywne, bo przyleciały do nas z różnych miejsc Srebrnego Globu, także z nie spenetrowanych przez człowieka wyżyn Księżyca – to te jasne obszary gęsto pokryte kraterami. Lunary prezentują więc większe bogactwo typów i większą różnorodność. Dlatego są tak cenne – i naukowcy, i kolekcjonerzy skłonni są płacić za gramowe okazy tysiące dolarów.
  Najsłynniejszy meteoryt księżycowy to australijski Calcalong Creek. Jest to jedyny lunar znaleziony poza pustyniami. Wiąże się z nim ciekawa historia...

Ilustracje: Próbki gruntu księżycowego  •  Apollo 17 – próbka 76015, 143  •  Apollo 12 – próbka 202007-10-10405 charakterystyczne kulki szkliwa  •  Apollo 17 – próbka 76055_S-73-15715  •  Panorama z miejsca lądowania wyprawy Apollo 17

Źródła: NASA, Internet

Meteoryt księżycowy (2da-moon-small)


Meteoryt księżycowy

Przekrój meteorytu księżycowego Shişr 160 znalezionego w Omanie w 2008 roku przez Mika Farmera Jest to skaleniowa brekcja regolitowa

Źródła: WUST - Randy Korotev, Ted Bunch, Internet

Meteoryty z komet? (2e)


Meteoryty z komet?

Najbardziej pierwotną materią, która zachowała się z początków powstawania Układu Słonecznego, są niezwykle tajemnicze jądra komet. Prawdopodobnie to bryły brudnego lodu i okruchów skalnych.
  Gdy 4 lipca 2005 r. sonda Deep Impact uderzyła w jądro komety Tempel 1 w wyrzuconym w górę pyle znaleziono drobne ziarenka oliwinu, węglany, minerały ilaste, związki żelaza i węglowodory aromatyczne. Podobne składniki znajdują się w meteorytach nazywanych chondrytami węglistymi. Może pochodzą one z komet?
  W meteorytach tych znaleziono wiele złożonych związków organicznych, między innymi aminokwasy. Są nawet podejrzewane o „dostarczenie” na Ziemię pierwotnych związków organicznych, od których zaczęło się życie.

Ilustracje: Artystyczna wizja spadku sondy Deep Impact na jądro komety Tempel 1

Źródła: NASA/JPL, Internet

Kawałek komety w dłoni (2ea)


Kawałek komety w dłoni

Ich intrygujące pochodzenie, niezwykły skład i budowa to powód, że meteoryty węgliste są wyjątkowo dobrze przebadaną grupą. Wiele szczęścia miał meteoryt Allende. W 1969 roku, gdy laboratoria NASA czekały na próbki gruntu księżycowego, które miała przywieźć pierwsza wyprawa na Księżyc – Apollo 11, w niedalekim Meksyku spadł deszcz meteorytów węglistych. W celu przećwiczenia procedur badawczych laboratoria w Houston zajęły się świeżym spadkiem pod każdym kątem. Mówi się, że najwięcej publikacji jest właśnie o Allende. Spadło go kilka ton, więc każdy kolekcjoner może mieć kawałek „jądra komety” na własność.

Ilustracje: Chondryt węglisty Allende CV3  •  Chondryt węglisty Axtell CV3  •  Chondryt węglisty Maralinga CK4 - niezgrupowany

Źródła: AMNH, Jeff Kuyken – www.meteorites.com.au, Tomasz Jakubowski, Jan Woreczko, Internet

Zobacz również: Chondry (chondrules)Quiz – zgadnij jaki to typ chondry? (“Chondrules” – a quiz)

Typy meteorytów (2f)


Typy meteorytów

Meteoryty dzieli się na trzy podstawowe grupy: kamienne, żelazno-kamienne i żelazne. Naukowcy wyróżniają jeszcze wśród nich wiele podgrup w zależności od składu i pochodzenia. Najpopularniejsze są meteoryty kamienne, ale trudno jest je rozpoznać wśród ziemskich kamieni. Dużo rzadziej spadają żelazne, ale łatwiej je zauważyć. Pallasyty to rarytasy. Podział ten jest powszechnie stosowany wśród kolekcjonerów.
  Bardziej współczesna klasyfikacja opiera się na hipotezach sposobu powstania i ewolucji ciała, z którego meteoryt pochodzi oraz na zawartości pierwiastków śladowych.
  Wiek najstarszych meteorytów szacuje się na ponad 4,5 miliarda lat, kiedy to formował się Układ Słoneczny. Część tej pierwotnej materii błąkała się po bezmiarze kosmosu i jej fragmenty spadają dziś na Ziemię, dając początek linii meteorytów pierwotnych. Pozostała część meteorytów miała w swojej wędrówce bardziej burzliwe dzieje – przez jakiś czas były one częścią większego ciała. Zachodziło na nim wiele złożonych procesów chemicznych i fizycznych, a charakter skały zmieniał się. Meteoryty, które z takiej planetoidy czy planety trafiły na Ziemię, nazywamy zdyferencjonowanymi (przeobrażonymi).

Ilustracje: Chondryt zwyczajny  •  Achondryt, eukryt  •  Chondryt węglisty  •  Achondryt, shergottyt  •  Meteoryt żelazno-kamienny pallasyt  •  Achondryt, lunar  •  Meteoryt żelazny

Źródła: Oscar Monnig Gallery, Mike Farmer, Wikipedia, Jan Woreczko, Internet

Zobacz również: Klasyfikacja meteorytów – schemat (meteorites classifications – scheme)  •  (english version)

Orbity meteorytów (3a)


Orbity meteorytów

Najwięcej meteorytów pochodzi z pasa planetoid między Jowiszem a Marsem. Naukowcy policzyli, że krąży tam kilkaset tysięcy obiektów. Te największe, jak np. Westa czy Ceres to planety karłowate, mniejsze to planetoidy, a najmniejsze – asteroidy (poniżej 50 metrów średnicy). Niezależnie od wielkości wszystkie te ciała są skaliste i/lub żelazne, nie mają atmosfery i wędrują po stałych eliptycznych orbitach. Ponieważ w pasie jest spory tłok, często dochodzi do kolizji i planetoidy mogą być wybite w kierunku Ziemi. Na to ogromne gruzowisko poruszające się w przestrzeni oddziałują także wielkie planety, jeśli planetoida dostanie się w obszary nazwane lukami Kirkwooda, kończy swój spokojny żywot na stałej orbicie.
  W każdym momencie może być wyrzucona w stronę Jowisza albo Ziemi.

Zazwyczaj ludzie nie potrafią opisać na tyle dokładnie jak spadał meteoryt, by można odpowiedzieć na pytanie: skąd przyleciał. Dopiero 50 lat temu, w 1959 r. w Czechach po raz pierwszy sfotografowano bolid, po którym spadł meteoryt Pribram. Pozwoliło to obliczyć, po jakiej orbicie krążył zanim zderzył się z Ziemią. Dzisiaj coraz częściej spadki meteorytów nagrywają automatyczne kamery dozorujące. Wszystkie meteoryty, których spadanie sfotografowano lub nagrano, przyleciały do nas z pasa planetoid.

Ilustracje: Luki Kirwooda

Źródła: NASA, Internet

Zobacz również: Meteoroid

Spadające gwiazdy (3b)


Spadające gwiazdy

Komety po przelocie pozostawiają w przestrzeni masę kosmicznego śmiecia. Ten mikronowej wielkości pył wpadając w ziemską atmosferę z olbrzymimi prędkościami daje efektowne zjawisko spadających gwiazd zwanych meteorami. Można je obserwować w połowie sierpnia – Perseidy i w połowie listopada – Leonidy. Cały ten krótkotrwały i spektakularny proces ma miejsce wysoko 80–100 km nad naszymi głowami. Cząstki pyłu kometarnego są zbyt lekkie i delikatne, aby można było się spodziewać spadku jakiejś Perseidy lub Leonidy.

Ilustracje: Fotografia deszczu Leonidów w 2002 roku  •  Rycina ze starej książki W 1833 roku zaobserwowano w czasie maksimum roju Leonidów 27000 meteorów na godzinę

Źródło: Internet

Zobacz również: Meteoroid

Bolid (3c)


Bolid

Codziennie w ziemską atmosferę wpadają miliony ciał. Oczywiście większość to kosmiczne „drobiazgi”, ale co jakiś czas trafiają się większe. Już meteoroid o wadze 1 kg może dać efektowne zjawisko bolidu, czyli bardzo jasnego meteoru. Średnio raz w roku w kolizję z Ziemią wchodzą obiekty o średnicy 10 metrów, które dają eksplozję porównywalną z wybuchem bomby atomowej nad Hiroszimą. Raz na sto lat takie po kilkadziesiąt metrów.

Ilustracje: Bolid EN210199 zarejestrowany przez Europejską Sieć Bolidową (European Fireball Network) w styczniu 1999 roku nad Czechami

Źródła: Pracownia Komet i Meteorów, ISSI, American Meteor Society, Internet

Zobacz również: MeteoroidSieci bolidowe (fireball network)

Bolid tunguski (3ca)


Bolid tunguski

W 1908 roku nad syberyjską tajgą doszło do potężnej eksplozji. O jej sile świadczy fakt, że trzęsienie ziemi obiegło nasza planetę dwa razy, a w atmosferę zostało wyrzucone tyle pyłu, że w Londynie obserwowano białe noce.
  Po kilkunastu latach na miejsce katastrofy tunguskiej dotarła pierwsza ekspedycja. Uczestnicy wyprawy pod przewodnictwem radzieckiego badacza meteorytów, akademika Kulika zobaczyli na miejscu tysiące hektarów powalonych drzew. Do dzisiaj naukowcy snują domysły, co mogło wywołać tak ogromne zniszczenia. Prawdopodobnie była to kometa. Na miejscu nie znaleziono meteorytów.

Ilustracje: Przekrój drzewa z miejsca katastrofy z zaznaczonym słojem z roku 1908  •  Artystyczna wizja eksplozji bolidu tunguskiego nad syberyjską tajgą w 1908 roku

Źródło: Internet

Zobacz również: Meteoroid

Spadek (3d)


Spadek

Nie łatwo być meteorytem! Meteoroid musi trafić na orbitę, która przetnie się z orbitą Ziemi. Potem czeka go spektakularny i efektowny przelot przez atmosferę. Straci wtedy ponad 90 procent masy. Proces jest tak gwałtowny, że często w ostatniej fazie lotu kamień jest rozrywany na wiele kawałków. Słychać wtedy niepokojące huki i grzmoty, które świadkowie opisywali w różny sposób. Wojskowi porównywali je do wystrzałów armatnich, kucharka opowiadała „jakby coś rozrywało worek mąki”, woźnica słyszał na niebie stukot wozu pędzącego po bruku. Zdarzało się nawet, że ludzie widzieli jak diabeł leciał na kamieniu lub czerwony smok zionął ogniem.
  Najtrudniej przypadkowemu świadkowi określić, gdzie spadł kamień. Wszystko przez brak punktu odniesienia na niebie! Wiele osób opisuje, że kula ognista przeleciała nisko nad polem i spadła „gdzieś” za horyzontem. Tymczasem bolid widziany nad północno-wschodnią Afryką dał spadek w Sudanie. Do relacji świadków trzeba podchodzić z dużą rezerwą i je weryfikować, ale są one pomocne w lokalizacji rzeczywistego miejsca spadku.

Ilustracje: Tak wygląda defragmentacja  •  Przykładowa elipsa rozrzutu fragmentów meteorytu

Źródła: NASA, Wikipedia, Internet

Zobacz również: Elipsa rozrzutu (strewn field, strewnfield, distribution ellipse)  •  (english version)

Almahata Sitta (3da)


Almahata Sitta

Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, aby jakikolwiek obiekt lecący w kierunku Ziemi był obserwowany zanim wpadł w atmosferę naszej planety. Najwyżej podziwialiśmy bolidy.
  6 października 2008 r. automaty obserwacyjne do wykrywania planetoid zagrażających Ziemi (program Catalina Sky Survey Uniwersytetu Arizońskiego w Tucson) odkryły obiekt na kolizyjnej orbicie. Całe szczęście, że meteoroid, nazwany 2008 TC3, był za mały, by stwarzać zagrożenie – miał tylko kilka metrów średnicy. Wyliczono jednak, że następnego dnia, wejdzie w atmosferę nad północnym Sudanem, w związku z czym należy spodziewać się spadku meteorytu! Faktycznie, eksplodował i płonął tworząc efektowny bolid. Zespół poszukiwaczy, którym kierował Peter Jenniskens z SETI Institute w Kalifornii i Muawia Shaddad z Uniwersytetu w Chartumie, odnalazł 47 fragmentów meteorytu o wadze 3,95 kg. Nazwano go Almahata Sitta – po arabsku Stacja Szósta, stacja kolejowa na Pustyni Nubijskiej, która stanowiła bazę dla poszukiwaczy. Meteoryt ten pochodzi z planetoid typu F, stanowiących tylko 1,3% wszystkich planetoid. Almahata Sitta jest kruchym, porowatym ureilitem – rzadko spotykanym meteorytem składającym się z oliwinu i piroksenu, zawierającym także grafit i nanodiamenty.

Ilustracje: Elipsa spadku i znaleziska  •  Pierwszy znaleziony okaz  •  Trudny teren  •  Tysiące hektarów do przeszukania

Źródła: NASA/SETI/CSS, Wikipedia, Internet

Zobacz również: Elipsa rozrzutu (strewn field, strewnfield, distribution ellipse)

Bassikounou cudem ocalony (3db)


Bassikounou cudem ocalony

Niezauważony przez środowisko naukowe meteoryt spadł 16 października 2006 r. o czwartej rano czasu lokalnego w pobliżu wsi Bassikounou w południowo-wschodniej Mauretanii. Pomimo że zdarzenie to wywołało wśród mieszkańców tego słabo zaludnionego rejonu spore przerażenie, to informacja o nim nie poszła w świat. Meteoryt pewnie przepadłby bezpowrotnie, gdyby nie student z Mauretanii, który przywiózł do Europy 3 kg kamień i zaoferował go kilku muzeom i kolekcjonerom. Środowisko było początkowo nieufne i powątpiewało w nowy spadek, jednak zaintrygowani badacze rozpoczęli śledztwo. Maszyna poszukiwawcza ruszyła pełną parą, gdy gwiazdy świata meteoryciarzy, m.in. Svend Buhl, Beda Hofmann i Tomasz Jakubowski wyruszyli na miejsce spadku, by szukać świadków i sporządzić dokumentację naukową. Efektem ich pracy jest skatalogowanie meteorytów, spisanie relacji i szczegółowe badania nowego gościa z kosmosu.
  Pomimo skąpych informacji i trudności technicznych udało się sporządzić mapę rozkładu okazów w terenie. Zastosowano nowatorską metodę. Większość zebranych meteorytów Bassikounou była ubrudzona ziemią, do niektórych poprzyklejały się nawet fragmenty roślin. Badacze zrobili szczegółowe rozpoznanie charakteru gleby występującej na obszarze spadku, przyjrzeli się też roślinności. Dzięki temu zidentyfikowali skąd pochodzą poszczególne kamienie. Powstał również katalog wszystkich odnalezionych okazów.

Ilustracje: Mapa elipsy spadku meteorytu Bassikounou  •  Skorupa obtopieniowa  •  Katalog okazów pod redakcją Svenda Buhla

Źródła: Svend Buhl, Tomasz Jakubowski, Internet

Zobacz również: Elipsa rozrzutu (strewn field, strewnfield, distribution ellipse)

Tamdakht – spadki lubią Afrykę (3dc)


Tamdakht – spadki lubią Afrykę

W sobotę 20 grudnia 2008 r. po godzinie dziesiątej wieczorem czasu miejscowego mieszkańcy dużej części Maroka byli świadkami przelotu bardzo jasnego bolidu. Leciał on niemal poziomo od zachodniego wybrzeża kraju w kierunku gór Wysokiego Atlasu Maroko jest na mapie świata meteoryciarzy swoistym El Dorado. To tu na stoły dealerów w Erfud, Rissini, Agadirze trafiają meteoryty zbierane na Saharze przez nomadów. To w Maroku wielcy handlarze z USA i Europy mają swoich dostawców, którzy skupują kosmiczny towar od koczowników przemierzających pustynie północnej Afryki. To z Maroka pochodzi większość meteorytów pustynnych trafiających do laboratoriów i do kolekcji.
  Gdy 27 grudnia marokański dealer A. Alhyane ogłosił na internetowej międzynarodowej liście dyskusyjnej Meteorite Central, że tydzień wcześniej „coś spadło w Atlasie”, nikt nie chciał uwierzyć. W północno-zachodniej Afryce w przeciągu ostatnich lat spadło wiele meteorytów:

2003 – Oum Dreyga (Sahara Zachodnia); 2004 – Benguerir (Maroko); 2006 – Bassikounou (Mauretania); 2007 – Chergach (Mali). Czy to nie za dużo? Do 2007 roku na świecie zaobserwowano tylko 38 spadków.
  Osiem dni po przelocie bolidu w górach na północ od miasta Quarzazate znaleziono pierwszy Tamdakht. Badania wykazały, że jest to rzeczywiście nowy spadek! Poza tubylcami na poszukiwania w tak trudnym terenie, pełnym stromych wąwozów i zboczy usianych kamieniami, zdecydowali się tylko nieliczni. Wiele okazów znaleźli Niemiec Svend Buhl i francuska para Lea i Philippe Thomas.

Ilustracje: Świeży okaz meteorytu Tamdakht, widać linie spływu i czarną skorupę  •  Fotografie spadku in situ, meteoryty spadły na skały i większość okazów uległa rozbiciu  •  Na świeżym przełamie widać jasne wnętrze meteorytu  •  Mapa okolic spadku, punktami zaznaczono miejsca znalezienia pierwszych okazów

Źródła: Svend Buhl, Tomasz Jakubowski, Internet

Zobacz również: Elipsa rozrzutu (strewn field, strewnfield, distribution ellipse)

Kiedy to było? (3dd)


Kiedy to było?

Czas w pewnych rejonach świata płynie inaczej, a już na pewno jest liczony mniej skrupulatnie. W marcu 1986 r. w Maroku w odległości 200 m od domu pewnej kobiety spadł kamień. Po dwóch tygodniach podczas jej zaślubin rozbito go, a fragmenty rozdzielono między weselników. Kiedy trafiły one później do kolekcjonerów, nikt ze świadków wydarzeń nie był w stanie powiedzieć, kiedy dokładnie spadł meteoryt Oued el Hadjar, bo nim mowa. Nomadzi kierują się w życiu rytmem pór roku i fazami Księżyca, więc po co zegarki i kalendarze.
Również ustalenie dnia spadku meteorytu Zag na Saharze Zachodniej nie jest możliwe. Wierzyć się nie chce, że w 1998 roku są rejony świata, gdzie ludzie nie są sobie w stanie przypomnieć, czy to było 4 czy 5 sierpnia.
  Mieszkańcy wioski Gao przy granicy Burkina Faso i Ghany 5 marca 1960 r. przeżyli, jak to oni określili, „ostrzał artyleryjski”. Na domy i sąsiednie pola spadł deszcz meteorytów kamiennych typu H5. Niezależnie do zbiorów Muzeum Historii Naturalnej w Paryżu trafiły okazy meteorytów typu H4 opisane, jako spadek z kwietnia 1960 roku w wiosce Guenie też w Burkina Faso. Czy to możliwe, aby na dwie wioski oddalone o 10 kilometrów spadły w tak krótkim czasie dwa różne deszcze meteorytów? Badacze uważnie przyjrzeli się okazom. Okazało się, że był to jeden deszcz! Wiele meteorytów to brekcje czyli zlepieńce różnych typów skał w jednym bloku. Zagadka się wyjaśniła. Meteoryty otrzymały nazwę Gao-Guenie. A co z podanymi różnymi datami? Nic! Czas w Afryce płynie jak widać inaczej.

Ilustracje: Typowa murzyńska wioska w Burkina Faso  •  Okazy meteorytu Gao-Guenie

Źródła: Tomasz Jakubowski, Internet

Żelazo z nieba (3de)


Żelazo z nieba

W Argentynie znajduje się do dziś wielkie bryły meteorytu Campo del Cielo, w Namibii zebrano wiele ton meteorytu Gibeon, na dalekiej północy Szwecji pośród rozległych moren polodowcowych od wielu lat poszukiwacze wykopują silnie zwietrzały meteoryt Muonionalusta (niedawno znaleziono ponad tonowy okaz!). Jest jeszcze wiele takich żelazononośnych obszarów. Wszystkie meteoryty na nich znalezione pochodzą z czasów tak odległych, że nie było świadków tych katastrof.

12 lutego 1947 roku nad górami Sikhote-Alin na dalekiej Syberii widziano pędzący z północy na południe bolid z ognistym ogonem, sypiący iskrami. Świadkiem zjawiska był malarz Miedwiediew, który to wydarzenie uwiecznił na obrazie. Po trzech dniach pewien pilot przelatujący nad górami dostrzegł na pokrywie śnieżnej doły w rudym kolorze. Po dwóch miesiącach na miejsce dotarła ekspedycja geologów, którzy naliczyli kilkadziesiąt kraterów (największy miał 28 metrów średnicy). Na ich zboczach leżały żelazne odłamki meteorytu. Późniejsze ekspedycje kierowane przez radzieckiego badacza Jewgienija Krinowa odnalazły dalsze kratery i największy okaz Sikhote-Alin, orientowaną bryłę o wadze 1745 kg, która dziś znajduje się w Moskwie w Muzeum Fersmana. Dopiero po prawie trzydziestu latach astronom Walentin Cwietkow zaczął badać teren na północ od wcześniejszych znalezisk i odkrył, że obszar spadku jest kilkanaście razy większy niż sądzono.
  Meteoryty Sikhote-Alin to wyjątkowe kamienie z pięknymi regmagliptami, wiele okazów jest orientowanych. Zebrano kilkadziesiąt ton tego meteorytu, więc jest łatwo dostępny. To od niego najczęściej zaczynają się kolekcje.

Ilustracje: Znaczek wyemitowany w Związku Radzieckim z okazji 10 rocznicy spadku meteorytu Sikhote-Alin  •  3,7 kg okaz meteorytu Sikhote-Alin  •  Świeży okaz meteorytu Sikhote-Alin, widoczne linie spływu ciekłej materii  •  Znaczek wyemitowany w Związku Radzieckim z okazji 50 rocznicy spadku bolidu tunguskiego, poświęcony jego badaczowi Kulikowi

Źródła: Svend Buhl, Tomasz Jakubowski, Internet

Co spada? (3d-add)


Co spada?

Analizując statystyki spadków można wyciągnąć następujące wnioski:

• jeśli mamy doniesienie o nowym spadku to z dużym prawdopodobieństwem będzie to meteoryt kamienny (na 94,23%) → chondryt (na 86,51%) → chondryt zwyczajny typu L (34,14%) lub H (31,72%) → chondryt zwyczajny typu L6 (23,44%) lub H5 (14,98%). Wynika z tego, że blisko 40% spadków to te dwa typy meteorytów!
• czyli najczęściej spadają: chondryty typu L6 (23,44%), następnie H5 (14,98%), LL (7,63%), L5 (6,88%), H4 (5,58%) i czołówkę zamykają eukryty (3,16%)! W sumie na te 6 typów przypada 61,67% spadków!
• jeśli spadł chondryt węglisty, to jest duża szansa, że będzie to typ CM (33,33% chondrytów węglistych);
• jeśli spadł meteoryt żelazny, to jest duża szansa, że będzie on typu IAB lub IIIAB (~43% met. żelaznych);
• jeśli byliśmy świadkami spadku achondrytu kamiennego, to na 73,5% będzie to przedstawiciel grupy HED i najprawdopodobniej eukryt;
• całkowita masa spadków meteorytów żelaznych stanowi ponad 50%, ale ich udział w liczbie spadków to tylko 4,56%;
• widać z zestawienia, że częściej spadają HED-y niż meteoryty żelazne. Odwrotnie jest w przypadku znalezisk – dużo więcej wagowo znajduje się meteorytów żelaznych niż howardytów, eukrytów i diogenitów. Taka sama zależność dotyczy chondrytów węglistych i meteorytów żelaznych!

Ilustracje: Statystyki 1075 spadków do roku 2008

Źródła: Meteoritical Bulletin, Jan Woreczko, Internet

Zobacz również: Obserwowane spadki meteorytów (meteorite falls*)

Gdzie kupić? Aukcje internetowe – Allegro.pl, eBay (4-1a)


Gdzie kupić? Aukcje internetowe – Allegro.pl, eBay

W dobie Internetu bardzo łatwo kupić meteoryt. Codziennie na najpopularniejszym portalu eBay.com jest w ofercie kilka tysięcy meteorytów. Śledząc aukcje można dowiedzieć się wiele o cenach, ale i o samych meteorytach. Wielu sprzedających to znani w świecie dealerzy i poszukiwacze.
  Na polskim serwisie aukcyjnym Allegro.pl oferta jest dużo skromniejsza, ale łatwiej jest zawierać transakcje.

Źródła: Allegro.pl, eBay

Zobacz również: Gdzie kupić i ceny meteorytów

Ile kosztuje kawałek nieba? (4-1b)


Ile kosztuje kawałek nieba?

Kamień z nieba jest bezcenny, bo jest jedyny, niepowtarzalny i nie ma możliwości wyprodukowania podobnych, gdyby było większe zapotrzebowanie. Wiele meteorytów to pojedyncze egzemplarze, niektórych jest tylko kilkaset czy kilkadziesiąt gramów! Fragmenty takich okazów bardzo trudno zdobyć, a jeśli już jest taka możliwość, kosztują niemało.
  Cenę meteorytu dyktuje właściciel i jej wysokość zależy wyłącznie od tego, czy woli on zostać z kamieniem, czy też dostać pieniądze. Przez wiele lat meteoryty można było oglądać tylko w muzeach, instytucjach badawczych i w nielicznych kolekcjach.
  W latach 90-tych XX w. poszukiwacze odkryli pustynie, na rynku pojawiło się mnóstwo pięknych, rzadkich a nawet nieznanych wcześniej nauce typów meteorytów. W tych złotych czasach na drodze wymiany z muzeami do prywatnych kolekcji trafiły okazy, o których można było kiedyś pomarzyć. Dopływ nowych okazów znacząco obniżył cenę. Kamieniami z nieba zainteresowali się też amatorzy.
  Kiedyś za meteoryt żelazny Sikhote-Alin, który spadł w 1947 r. na Syberii, trzeba było zapłacić nawet kilkanaście dolarów za gram, dziś kosztuje on poniżej dolara. Pomimo bardzo ekstremalnych warunków w tajdze współczesne wyprawy w rejon spadku dostarczyły setki kilogramów nowych okazów.

Cenne dla nauki
Meteoryty są cenny nie tylko dla kolekcjonerów, ale przede wszystkim dla nauki. Dostarczają mnóstwo informacji o powstaniu i ewolucji Układu Słonecznego. Na misje kosmiczne, które badają materię międzyplanetarną (Giotto, StarDust), wydaje się dziesiątki milionów dolarów. Koszt przywiezienia próbek gruntu księżycowego przez misję Apollo wyniósł 78 tys. dolarów za gram. Meteoryty spadają za darmo!

Ilustracje: Przykładowe witryny internetowe, kilku znanych dealerów meteorytów

Źródło: Internet

Zobacz również: Gdzie kupić i ceny meteorytów

Gdzie kupić? (4-1c)


Gdzie kupić?

Aby zdobyć meteoryt do kolekcji, najłatwiej przeszukiwać przepastne zasoby Internetu. Warto zaglądać na strony dealerów meteorytów lub próbować sił na aukcjach internetowych (eBay, Allegro). Można odwiedzać targi i giełdy minerałów, gdzie i kolekcjoner meteorytów znajdzie coś dla siebie!
  W Alzacji we Francji w Ensisheim od wielu lat organizowane są targi meteorytowe. Do miasta, gdzie w 1492 roku spadł jeden ze najsłynniejszych meteorytów europejskich, zjeżdżają na kilka dni najwięksi światowi poszukiwacze, sprzedawcy i kolekcjonerzy. Wiele okazów zmienia właścicieli, pasjonaci płacą często kosmiczne pieniądze za skarby do swoich zbiorów (patrz ceny meteorytów). Ale co najważniejsze jest to okazja do spotkań towarzyskich i zawierania nowych przyjaźni. Wreszcie można się umówić na wspólne poszukiwania (patrz wypad za miasto, wypad na pustynię).

Ilustracje: Andrzej S. Pilski Europa  •  Hans Koser Ameryka Południowa  •  Greg Hupe Ameryka Północna  •  Aziz Habibi Afryka  •  Marcin Cimała Europa  •  Typowa oferta marokańskich dealerów, można próbować wypatrzyć jakiś „skarb”

Źródła: Marcin Cimała, Jacek Drążkowski, Andrzej S. Pilski, Jan Woreczko, Internet

Zobacz również: Gdzie kupić i ceny meteorytów  •  Marokański elementarz

Meteoryty na Antarktydzie (4-2a)


Meteoryty na Antarktydzie

Społeczność międzynarodowa umówiła się już dawno, że Antarktyda pozostanie rezerwatem, gdzie wszelka indywidualna i prywatna działalność jest zabroniona. Na własną rękę kamieni z nieba nie można tu szukać. Byłoby to zresztą zbyt niebezpieczne.
  Tymczasem na Antarktydzie meteoryty mają się świetnie – w niskich temperaturach, często uwięzione w lodzie wolniej wietrzeją. Niejednokrotnie okazy wyglądają, jakby trafiły na Ziemię wczoraj. W 1976 roku rozpoczął się program ANSMET (ANtarctic Search for METeorites) i od tamtego czasu przynajmniej raz w roku Amerykanie wysyłają tu zespół badawczy. Ogromne osiągnięcia mają też Japończycy.
  Można powiedzieć, że szukanie kamieni z nieba na Antarktydzie to prawdziwa przygoda, ale tylko dla twardzieli. Ekipy zazwyczaj przez kilka tygodni mieszkają w namiotach, temperatura nawet latem spada do –10oC, często zdarzają się załamania pogody, a Słońce nie zachodzi. Meteorytów szuka się wśród ziemskich kamieni często na... kolanach. Efekty? Mnóstwo nowych typów meteorytów ze słynnym marsem ALH84001.
  Na rynku dostępnych jest tylko kilka meteorytów antarktycznych, pozostałe trafiają do laboratoriów badawczych.

Ilustracje: Aby szukać na Antarktydzie...  •  ...trzeba się ciepło ubrać  •  ...dotrzeć  •  ...zakwaterować  •  ...uzbroić w cierpliwość  •  ...i mieć dużo szczęścia  •  Pole meteorytowe Lewis Cliff (LEW) na Antarktydzie (prostokąty reprezentują znaleziska, kolor oznacza dany typ meteorytu)  •  Meteoryt marsjański ALH 84001, kontrowersyjne „skamieniałe bakterie”

Źródła: ANSMET, Internet

Meteoryty z pustyń (4-2b)


Meteoryty z pustyń

Po meteoryty można się również wybrać tam, gdzie o nie „najłatwiej” – na pustynie północnej Afryki, Półwyspu Arabskiego, Australii czy Stanów Zjednoczonych (patrz wypad za miasto). Im starsza pustynia i im bardziej niezmieniona, tym większa szansa na znalezisko. Kamienie, które spadły z nieba w przeciągu tysięcy lat, leżą na powierzchni i czekają na swojego odkrywcę.
  Nie należy oczekiwać, że wystarczy pojechać, aby coś znaleźć. Szacuje się, że na powierzchni Ziemi rozkład meteorytów to średnio 1 okaz na około 15 km2. Oznacza to, że na pustyni trzeba przejechać 100–200 km uważnie wypatrując tego jednego upragnionego. To tak jakby szukać kamienia na trasie Warszawa–Białystok!

Ilustracje: Jest egzotycznie...  •  romantycznie...  •  czasami niebezpiecznie...  •  czas płynie inaczej...  •  ...a meteoryty cierpliwie czekają

Źródła: Tomasz Jakubowski, Jan Woreczko, Internet

„Wypad za miasto” (4-2d)


„Wypad za miasto”

Meteoryt kupiony na giełdzie czy eBay-u sprawia wielką frajdę, ale znaleźć kamień z kosmosu samemu to jest coś. Jak się do tego zabrać? Najlepiej pojechać na pustynię, ale można też pod Pułtusk czy do Moraska, gdzie do dzisiaj znajdowane są meteoryty. Obydwa spadki to deszcze meteorytów, więc kamieni było mnóstwo. Do poszukiwań niezbędny jest wykrywacz metali.
  Można też wyruszyć z magnesem na sznurku na najbliższe pole. Szansa znalezienie upragnionego kamienia jest co prawda mniejsza niż trafienie szóstki, ale jest. Meteoryty nie spadają przecież według żadnego klucza i nie wybierają sobie miejsc. Ocenia się, że każdego roku na teren Polski spadają dwa, trzy meteoryty. Tymczasem ostatni bolid, który dał deszcz meteorytów wypatrzono w Polsce w 1935 pod Łowiczem. Przegapiliśmy już tyle spadków. Czas to zmienić!

Ilustracje: Odrobina wysiłku i „determinacji”...  •  ...przynosi czasem imponujące rezultaty  •  Nigdy nie jest łatwo...  •  ...ale się opłaca
Znajdź meteoryt! •  Na fotografii poniżej pośród innych kamieni znajduje się jeden meteoryt, spróbuj go odszukać! Odpowiedź jest ukryta na planszy ;-) 
<<<Kamień oznaczony numerem pięć to meteoryt Gold Basin z USA>>>

Źródła: Steve Arnold & Geoff Notkin (© MeteoriteAdventures.com), Marie Haas, Greg Hupe, Internet

Zobacz również: Rozpoznawanie meteorytów (meteorite identification) Jak rozpoznać NIE meteoryt? (How to recognize NOT a meteorite?)

Po meteoryty na pustynię (4-3dune)


Po meteoryty na pustynię

Pustynia jest jednym z lepszych miejsc do szukania meteorytów, ponieważ ciemne kamienie widać z daleka na tle jasnego podłoża. Można ich szukać z samochodu, lustrując uważnie otoczenie albo chodzić po terenie. Często jednak trzeba przebyć dziesiątki kilometrów, omieść wzrokiem setki hektarów, aby dostrzec to, co nas ciągnie na pustynię. Meteoryt!
  Jest on zapowiedzią ekscytującej niewiadomej. Na pierwszy rzut oka trudno określić jego wielkość i rodzaj. Łupina może się okazać ledwie wystającym z piasku czubkiem olbrzymiego okazu. Nie widać też od razu, czy znaleźliśmy popularny chondryt, czy rzadki typ achondrytu. Niestety, nie wszystkie ciemne obiekty, które powodują podwyższenie tętna, oznaczają sukces. Mylące mogą być cienie rzucane przez większe kamienie i rośliny, ziemskie skały w ciemnym kolorze, zardzewiałe puszki, nawet odchody wielbłądów.
Wyprawa na pustynię wymaga rzetelnego przygotowania i przewidzenia wielu sytuacji, które mogą się zdarzyć. Podstawą jest dobrze zaplanowana trasa, która uwzględnia nie tylko miejsca poszukiwań, ale także tankowania paliwa i uzupełnianie zapasów wody. Zabieramy też sprzęt kempingowy, jedzenie, a także dobrze wyposażoną apteczkę. Konieczny jest samochód z napędem na cztery koła (bezpieczniej jeździć w dwa), GPS, telefon satelitarny i cały zapas baterii. Musimy też pamiętać o mnóstwie drobiazgów, bo do najbliższego sklepu może być kilkaset kilometrów. Najważniejsza jest zgrana i zaufana grupa towarzyszy, na których można polegać w ekstremalnych warunkach. Wtedy przeżyjemy niebywałą przygodę.
  Szukając meteorytów, szybko zauważamy, że na pustyni nie jesteśmy sami. Towarzyszyć nam będą dzikie wielbłądy, ptaki, spotkamy jaszczurki, skorpiony i węże. Patrzmy też w niebo – wschody i zachody słońca są spektakularne, a gwiazdy jasne jak nigdzie indziej. Jednak najbardziej fascynujący jest bezkres i spokój wokoło.
  W gablocie plon niedawnej polskiej wyprawy. Kamienie nie są jeszcze sklasyfikowane, ale nie ulega wątpliwości, że spadły z nieba.

Źródła: NASA, Jan Woreczko, Internet

Wadi szuka meteorytów (4-3-full)


Na horyzoncie Wadi na bezkresnej pustyni wypatruje czarnych kamieni. Czy je zauważy? Jeśli tak, ten dzień będzie bardzo szczęśliwy. Takie znaleziska nie zdarzają się często.

Wadi szuka meteorytów

Źródła: Jan Woreczko

Mapa spadków materii kosmicznej (MSMK) (5)


Mapa spadków materii kosmicznej (MSMK)

Członek Polskiego Towarzystwa Meteorytowego Wiesław Czajka prowadzi systematyczne prace nad rejestracją historycznych wydarzeń związanych z meteorytami na terenie Polski.
  W kręgu jego zainteresowań leżą nie tylko udokumentowane spadki i znaleziska meteorytów. Na swojej, cały czas uaktualnianej mapie, rejestruje również obiekty mogące być pozostałościami struktur uderzeniowych – kraterami. Wertuje literaturę w poszukiwaniu opisów „meteorytowych” wydarzeń. Wiele z tych doniesień to pojedyncze zapiski w starych kronikach, krótkie i zdawkowe relacje w starych katalogach czy prasie. To wszystko znajdziemy na jego mapie.
  Wiesław Czajka ma spektakularne osiągnięcia w wyjaśnieniu wielu „tajemnic” polskiej meteorytyki. Jednym z ostatnich było zlokalizowanie we Wrocławiu miejsca pochówku twórcy podstaw meteorytyki E.F.F. Chladniego. Podczas konferencji meteorytowej w 2008 roku we Wrocławiu uczczono to wydarzenie ufundowaniem tablicy pamiątkowej.

Źródła: Wiesław Czajka – www.astroblemy.pl, Internet

Patrz → Wiki.Meteoritica.pl

Celowanie w Warszawę (5a)


Celowanie w Warszawę

Meteoryty próbują chyba trafić w stolicę.
W 1600 r. wg katalogu Hermana Klein (Jahrbuch der Astronomie und Geophsik, XIV Jahrgang 1903) spadł w Warszawie meteoryt kamienny – informacja ta nie jest potwierdzona do dziś!
W 1868 r. lecący z południowego zachodu bolid przeleciał nad Warszawą, ale kamienie spadły dopiero w okolicy Pułtuska.
W 1927 r. we wsi Gaj koło Wyszkowa, widziano jak coś spadło z hukiem w bagno, wyrzucając wysoko wodę. Meteorytu dotąd nie znaleziono.
W 1935 r. lecący z południowego wschodu bolid zboczył w lewo i zamiast na Warszawę deszcz kamieni z żelazem spadł na pola przed Łowiczem.
W 1994 r. bolidu nie było widać, a kamień z ogromnym szumem spadł na pole we wsi Baszkówka, niemal na przedmieściach Warszawy.
Kiedy będzie następny?

Źródła: WIG, Internet

Patrz → Wiki.Meteoritica.pl

Pułtusk (5aa)


Pułtusk

Spadek meteorytu Pułtusk to największy w historii deszcz meteorytów kamiennych. Według różnych oszacowań Ziemię „zbombardowało” nawet kilkadziesiąt tysięcy kamieni. Największe miały wagę do 9 kg, najmniejsze (tzw. groch pułtuski) po kilka gramów. Wielkie zainteresowanie tymi meteorytami i duża ilość materiału do badań spowodowały, że trafiły one do wielu światowych kolekcji, także do osób prywatnych. Jest to zasługą wiedeńskiego handlarza minerałami Krantz'a, który wyczuł koniunkturę i zaoferował meteoryty dla „ludu”. Był to chyba pierwszy i jedyny w historii przypadek, że meteoryty sprzedawano jak każdy inny towar – wszystkim chętnym.
  Leżenie w ziemi bardzo szkodzi meteorytom. Prosimy porównać wygląd kamieni z pułtuskiego deszczu: zebranych zaraz po spadku w 1868 r., znalezionych w ziemi przez prof. Samsonowicza ok. 1930 r. i znalezionych po roku 2000 (patrz plansza o wietrzeniu meteorytów).

Źródła: Janusz W. Kosiński, Internet

Patrz → Wiki.Meteoritica.pl

Łowicz (5ab)


Łowicz

Jerzy Pokrzywnicki pół wieku temu w książce „Meteoryty polskie” pisał...
  W nocy z 11 na 12 marca 1935 r. spadł na południe od Łowicza deszcz meteorytów. Dróżnik kolejowy w Lipcach, po przejściu pociągu o godz. 0:50, spojrzał na północny zachód i ujrzał dość wysoko nad horyzontem szybko powiększającą się, czerwoną kulę pędzącą ku wschodowi. Po chwili nastąpił jej wybuch i oślepiające białe światło rozjaśniło okolicę. Po kilkunastu sekundach zgasło i rozległ się huk podobny do wystrzału armatniego, który przeszedł w dudnienie zakończone trzema detonacjami.
  We wsi Wrzeczko Andrzej Strugiński widział całe zjawisko, stojąc na progu swojej chaty. Jak mówił, najpierw zrobiło się jasno jak w dzień. Potem usłyszał huk, który przypominał mu odgłos lecącego pocisku działowego i zobaczył spadające świecące kamienie. Twierdzi, że widział ich 6 czy 7. Dwa z nich, które spadły na jego podwórko w odległości 30–40 m od niego, podniósł następnego dnia rano. Ważyły 125,3 g i 108,6 g.
  We wsi Reczyca gospodarzy przeraziło oślepiające światło, które znikło po kilku sekundach. Zaraz potem usłyszano huk przypominający strzały najcięższych armat oraz warczenie i świst pojedynczych meteorytów. Niektórzy widzieli czerwone smugi świetlne, zaznaczające stromy tor spadających ciał i słyszeli uderzenia o ziemię. Według ich wskazówek znaleziono jeden okaz o wadze 2726 g i dwa mniejsze, powyżej kilograma każdy.
  Pierwszy meteoryt został znaleziony we wsi Krępa Podgóry na roli Stanisława Barbuchy. Była to bryła o średnicy dwudziestu kilku centymetrów, ważąca około 10 kilogramów. Gospodarz wraz z kilkoma innymi rozbił ją na części. Gdy uznano, że nie zawiera nic cennego, kawałki wzięło na pamiątkę wielu mieszkańców Krępy i Domaniewic. Nie wiadomo dokładnie, co stało się z drugim największym meteorytem o wadze ok. 8,5 kg, który przy spadku pękł na trzy części. Być może jego połówką jest meteoryt w warszawskim Obserwatorium Astronomicznym
.

Ilustracje: Ważący 5670 g największy zachowany okaz mezosyderytu Łowicz ze zbiorów Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Kamień został przywieziony do obserwatorium przez Kazimierza Kordylewskiego, obecnie w depozycie w Muzeum Geologicznym ING PAN w Krakowie.  •  Kopuła teleskopu i czasza radioteleskopu Obserwatorium Astronomicznego UJ  •  Przekrój meteorytu – widać udział metalu i krzemianów 50/50

Źródła: Andrzej Pilski, Marcin Cimała, Paweł Musialski, Internet

Patrz → Wiki.Meteoritica.pl

Baszkówka (5ac)


Baszkówka

Największe wrażenie robi niezwykle bogata rzeźba powierzchni tego kamienia. Nic dziwnego, że Baszkówka uważana jest za najpiękniejszy polski meteoryt i jeden z najpiękniejszych na świecie. Jest to podręcznikowy przykład tzw. orientowanego meteorytu, który nie koziołkował podczas spadania. Jego czołowa powierzchnia przybrała charakterystyczny kształt spłaszczonego stożka pokrytego rozchodzącymi się promieniście wyżłobieniami wytworzonymi przez zawirowania powietrza. Okaz ma czarną skorupę obtopieniową, która na przedniej stronie jest bardziej szara i gładka, a na tylnej matowo-czarna i porowata. Nieliczne odpryśnięte fragmenty ukazują szare wnętrze, w którym wyraźnie widać chondry, a pod lupą srebrzyste ziarenka metalicznego żelaza i złotawe ziarenka siarczku żelaza – troilitu.
  Ciekawe, że na podstawie kształtu orientowanych meteorytów zaprojektowano osłony ablacyjne chroniące statki kosmiczne powracające na Ziemię.

Ilustracje: Okaz Baszkówki znajduje się w zbiorach Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie

Źródła: Marcin Cimała, PIG, Internet

Patrz → Wiki.Meteoritica.pl

Zakłodzie (5ba)


Zakłodzie

Na znalezisko trzeba być przygotowanym. Miłośnik folkloru Podlasia Stanisław Jachymek podczas spaceru zwrócił uwagę na dziwny kamień leżący przy polnej drodze. Zaintrygowany jego wyjątkowością zabrał znalezisko do domu. Ponieważ od zawsze interesowały go kamienie, pokazał go zaprzyjaźnionemu profesorowi z Uniwersytetu Śląskiego. Profesor Łukasz Karwowski, który nie jeden kamień widział, gdyż jest geologiem, podzielił zainteresowanie pana Stanisława – tak oto zaczęła się historia rdzawego kamienia z Podlasia. Do dnia dzisiejszego kamień z okolic Zakłodzia nie przestaje być dziwny i intrygujący. W trakcie badań okazało się, że jest to meteoryt wyjątkowy nawet dla naukowców! Stworzono specjalnie dla niego nową grupę kamieni z nieba, którą nieoficjalnie nazwano zakłodzitami.
  Badania wykazały, że meteoryt spadł nie dawniej niż 200 lat temu. Być może pochodzi z bolidu, o którym informowała „Gazeta Lubelska” z 12/24 IV 1897 r.:
  O aerolicie, który przebiegł nad Lublinem w nocy z wtorku na środę (20/21 IV) otrzymaliśmy dotąd wiadomości z Rzeczycy, Kazimierza, Rejowca i Tomaszowa, jak też z najbliższych okolic Lublina (...). Wszyscy nasi korespondenci jednozgodnie donoszą, że przebieg aerolitu poprzedzony był ogromnem światłem białem, zbliżonem do elektrycznego, poczem rozległ się huk ogromny, trwający od 3 do 4 minut, który we wsiach i miasteczkach tak wstrząsnął domami, że zadźwięczały szyby.

Ilustracje: Masa główna i płytka Zakłodzia z fragmentem skorupy  •  Stanisław Jachymek z meteorytem Zakłodzie w okolicy jego znalezienia

Źródła: Stanisław Jachymek, Marcin Cimała, Tomasz Jakubowski, Internet

Patrz → Wiki.Meteoritica.pl

Żelazo na przedmieściach Poznania (5c)


Żelazo na przedmieściach Poznania

Z listu dr. Coblinera z 12 listopada 1914 r.:
Bei Schanzarbeiten fand ich heute im gewachsenen Boden (Kies) ungefär einen halben Meter unter der Erdoberfläche einen Metallklumpen von 77,5 kg. Gewicht.

Jest to informacja o pierwszym znalezionym meteorycie Morasko. Okaz jest w zbiorach Muzeum Geologicznego Instytutu Nauk Geologicznych PAN w Krakowie.
  W latach pięćdziesiątych XX w. Moraska szukał Jerzy Pokrzywnicki. Zaprosił nawet do współpracy saperów z wykrywaczami min, ale bez powodzenia. Znalazł natomiast meteoryty u gospodarzy, którzy wcześniej wyorali je na polach. Uczony wysunął przypuszczenie, że pochodzą z zagłębień terenu widocznych w okolicy – kraterów meteorytowych. We wrześniu 2006 r. Krzysztof Socha odnalazł Morasko ważące 178 kg (po oczyszczeniu 164)!

Meteorytów żelaznych spada tylko 4%, ale są względnie „łatwe” do znalezienia. Bardzo ciężki, rdzawy kamień zwraca na siebie uwagę. W trakcie prac polowych czy na budowach wielokrotnie znajdowano bryły żelaza. Nieraz okazywały się one meteorytami. Tak było w przypadku większości polskich meteorytów żelaznych. Morasko znaleziono podczas budowy umocnień wojskowych, na Przełazy natknął się rolnik kopiący rów melioracyjny, Świecie ujrzało światło dzienne podczas niwelacji terenu przy budowie kolei.

Ilustracje: Morasko, plan kraterków 1–7 (wg W.Mroza i M.Piekutowskiego, listopad 1962 r.)  •  Zdjęcie lotnicze Rezerwatu „Morasko”  •  Lokalizacja znalezisk meteorytu Morasko  •  Znaleziony przez dr Coblinera pierwszy okaz meteorytu Morasko

Źródła: Muzeum Geologiczne ING PAN Kraków, Internet

Zobacz również: Kratery (craters) • Patrz → Wiki.Meteoritica.pl

Meteoryty polskie – zaginione (5da)


Meteoryty polskie – zaginione

Dlaczego niektóre polskie meteoryty mają obco brzmiące nazwy? W czasach nowożytnych przez nasze ziemie przetoczyło się wiele wojen, a granice zmieniały się. Na przykład Grüneberg to dzisiejsze Wilkanówko, a Schellin to Skalin. Innym śladem tych niespokojnych czasów są „braki” w zbiorach. Część meteorytów zaginęła, niektóre znajdują się w kolekcjach zagranicznych, a w Polsce nie ma ich wcale lub w symbolicznej ilości.
  Pomyśleć, że są meteoryty, po których nie zostały nawet opowieści...

Świdnica Górna – znalezisko, jesień 1857 r.
Prawdopodobnie spadek miał miejsce rok wcześniej – 12 października 1856 r. około godz. 17 na Śląsku obserwowano bolid. Przypuszcza się, że był to meteoryt kamienny, chondryt lub achondryt. Okaz zniknął jeszcze przed I wojną światową. W literaturze meteoryt jest określany jako Świdnica Górna, jednak wg prof. Łukasza Karwowskiego majątek nazywał się Górna Świdnica, a obecnie jest to wieś Siedlnica.

Dąbrowa Łużycka – spadek, 6 marca, 1636 r.
Kronikarze piszą, że zdarzenie miało miejsce o 6 rano we wsi Dubrow, prawdopodobnie to dzisiejsza Dąbrowa Łużycka. Meteoryt miał oryginalny kształt czary lub misy, skorupę obtopieniową, był kruchy, z licznymi gruzełkami czy też wrostkami metalu. Ważył 2 talenty. Jeśli były to talenty duże, to ponad 120 kg, jeśli małe – 52 kg. Prawdopodobnie był do meteoryt kamienny, chondryt. Los kamienia nie jest znany.

Krządka – znalezisko, lipiec 1929 r.
Geolog Józef Gołąb przebywał na ćwiczeniach wojskowych w Krządce. Na stosie kamieni (zebranych przez żołnierzy, którzy ćwiczyli rzucanie sfingowanymi granatami) zobaczył kawałek skamieniałego drewna. Zachęcony znaleziskiem wykonał kilka odkrywek w pobliskich żwirowiskach. Na głębokości 2–2,5 m znalazł okrągłą bryłę żelaza. Miała ona ślady skorupy obtopieniowej, była czarna, chropowata i ważyła 2–3 kg. Okaz przewieziono do Poznania i zbadano. Meteoryt przechowywano na Uniwersytecie Poznańskim. Niestety, w 1944 r. budynek został zbombardowany, a kamień zaginął. Krządka to meteoryt żelazny, prawdopodobnie oktaedryt gruboziarnisty.

Ratyń – spadek 24 sierpnia 1880 r.
We wsi Ratyń pod Koninem spadł kilogramowy kamień po czym zarył się w ziemi. Zjawisko obserwowali kosiarze. Zostali oni „owiani gorącym jak żar wiatrem, który chwilowo zatamował im oddech”. Meteoryt oddano wójtowi. Według świadków miał kształt nieforemny, był twardy i podobny do skrystalizowanej soli. Z opisu trudno wywnioskować, jaki miał skład. Wyglądał, jakby był częścią większej całości, ale nie znaleziono innych kamieni. Spadek nie zainteresował naukowców. Los okazu nie jest znany.

Źródła: Jan Woreczko, Internet

Patrz → Wiki.Meteoritica.pl

Polskie „nowości” – badania prof. Łukasza Karwowskiego (5db)


Polskie „nowości” – badania prof. Łukasza Karwowskiego

Aby sklasyfikować meteoryt i wpisać go do międzynarodowego rejestru, nadając nazwę, nie wystarczy go obejrzeć. Cienki „plasterek” kamienia trzeba nakleić na szkło podstawowe i zeszlifować do grubości 0,03 mm. Tak przygotowany preparat ogląda się w świetle spolaryzowanym pod mikroskopem petrograficznym, a potem analizuje się próbki przy pomocy mikrosondy elektronowej. Uzyskane wyniki, z propozycją nazwy meteorytu i klasyfikacji, przesyłane są do Komisji Nazewnictwa Meteoritical Society i po zaakceptowaniu publikowane są w Meteoritical Bulletin – światowym rejestrze meteorytów.
  Prof. dr hab. Łukasz Karwowski badał i sklasyfikował w ten sposób m.in. meteoryty Sahara 99477, Krupe i Święcany. Rozpoznał też meteoryty w dziwnych kamieniach, które spadły w Nigerii w 1984 r. Meteoryt Gujba, bo o niego chodzi, należy do rzadkiego typu bencubbinitów i do dziś intryguje naukowców (patrz typy meteorytów).

Podgrodzie
W marcu 2000 r. Paweł Osowski przy pomocy wykrywacza metalu znalazł w żwirowni (na głębokości 4 m) kamyk ważący 8,9 g. Meteoryt został rozbity na kilka fragmentów, z których największy ma 3 g. Jeden z nich trafił do Rainera Bartoschewitza, który go sklasyfikował jako chondryt zwyczajny.

Święcany
Meteoryt został znaleziony przez 10-letnią Kasię Depczyńską we wrześniu 2004 r. (wujek opowiadał jej o meteorytach i pokazywał jak wyglądają). Dziewczynka wypatrzyła go na lokalnej żwirowej drodze. Potem ustalono, że żwir rozsypano w lecie 2003 r. i pochodził ze Skołyszyna. Kamień trafił do prof. Łukasza Karwowskiego z Uniwersytetu Śląskiego i został sklasyfikowany jako chondryt L. Ważył ok. 8–10 g, dziś zostało tylko 6,62 g. Na przekroju widoczne są ładne i dość duże chondry oraz ziarna piroksenów i oliwinów.

Krupe
Kolejny meteoryt znaleziony przez Mateusza Szyszkę, tym razem w 2003 r. (lub wcześniej) podczas pobytu u rodziny na lubelszczyźnie w miejscowości Krupe koło Krasnegostawu. Okaz został rozpoznany jako meteoryt przez prof. Łukasza Karwowskiego, kiedy to Mateusz przywiózł woreczek z kamieniami do identyfikacji. Meteoryt waży zaledwie 9,34 g. Ma ciemnobrązową i lekko pofałdowaną, zwietrzałą skorupę, brak śladów obtopienia. Krupe jest chondrytem typu H. Nie został jednak zarejestrowany, ponieważ pojawiły się wątpliwości, czy pochodzi z Polski.

Ilustracje: Profesor przy pracy  •  Prezes Polskiego Towarzystwa Meteorytowego prof. Łukasz Karwowski  •  Jego „prawa ręka” Jarosław Bandurowski  •  Zdjęcia płytek cienkich nowego polskiego meteorytu Święcany

Źródła: archiwum fotograficzne PTM, Jarosław Bandurowski, Internet

Patrz → Wiki.Meteoritica.pl

Meteoryty polskie – trudno dostępne i artefakty (5e)


Meteoryty polskie – trudno dostępne i artefakty

Jeszcze 20 lat temu rynek kolekcjonerski meteorytów nie istniał. Gromadzeniem i badaniem meteorytów zajmowały się muzea i instytuty badawcze. Do dziś w wielu krajach kamienie z nieba należą do państwa i są dobrem kultury.
  Wraz z pierwszą falą odkryć meteorytów na pustyniach, pojawili się poszukiwacze i kolekcjonerzy. Wiele muzeów zaczęło się z nimi wymieniać. W ten sposób do kolekcjonerów trafiły rzadkie i cenne meteoryty historyczne. Niejednokrotnie były one dzielone na części. Dziś za kilkugramowe okazy trzeba płacić kosmiczne ceny.

Białystok
Przed południem 5 października 1827 r. we wsi Fasty niebo było pogodne z wyjątkiem gęstej czarnej chmury stojącej w zenicie. To z niej posypały się kamienie. Mieszkańcy usłyszeli potężną eksplozję, po której nastąpiły trzaski, jakby strzelano z karabinów, a potem świst i uderzenia o ziemię. Czarne kamienie zebrano w miejscach, gdzie wcześniej unosił się pył. W sumie ok. 4 kg. Wiele okazów trafiło w błota i rzekę Supraśl. Do dzisiaj zachowało się niewiele tych meteorytów, większość w Berlinie i Wiedniu. W Polsce znajduje się zaledwie kilka okruchów o łącznej masie poniżej 20 g.

Wydawać by się mogło, że sporo meteorytów spada po południu...
Grzempy – ok. godz. 15.00
Meteoryt przybył do wsi Grzempy, niedaleko Poznania prawdopodobnie 3 września 1910 r. Świadkiem był rolnik Bydołek, który zobaczył kulę ognistą. Odcięła ona kilka gałęzi z pobliskiego drzewa i ugrzęzła w polu. Jednocześnie dał się słyszeć gwałtowny, podobny do grzmotu łoskot. Chłop rozkopał miejsce spadku i wydobył kamień wielkości pięści o wadze 690 g. Okaz był pokryty czarną skorupą i widać było, że rozpadł się na części. Pozostałych odłamków nie odnaleziono. Obecnie Grzempy znajdują się w zbiorach PAN w Krakowie.

Wilkanówko – o godz. 15.30
22 marca 1841 r. w okolicy miejscowości Wilkanówko w pobliżu Zielonej Góry spadły dwa fragmenty o łącznej wadze około 1 kg. Świadkami zjawiska byli rolnicy pracujący w polu. Usłyszeli oni trzy silne grzmoty podobne do wystrzałów armatnich, bezpośrednio potem dał się słyszeć głośny, narastający gwizd i coś ciężkiego upadło na ziemię. Główna masa (ponad 700 g) znajduje się w Berlinie. W Polsce Wilkanówko zobaczymy w Muzeum Mineralogicznym we Wrocławiu.

Schellin – o godz. 16.00
W miejscowości Schellin (dziś Skalin) w pobliżu Stargardu Szczecińskiego po detonacji spadły dwa kawałki. Jeden przypominał czaszkę i ważył 7 kg i podobno pachniał siarką, drugi (2 kg) był wielkości gęsiego jaja. Zjawisku towarzyszył hałas słyszany w wielu miejscowościach w promieniu kilku mil. Początkowo usłyszano trzy jakby wystrzały armatnie, następnie szczególnego rodzaju turkot, jak gdyby ciężko naładowany wóz toczył się szybko po bruku. Masa główna (700 g) znajduje się w berlińskim Muzeum Historii Naturalnej.

Gnadenfrei – o godz.16.00
17 maja 1879 r. w miejscowości Gnadenfrei (dziś Piława Górna) dał się słyszeć silny grzmot podobny do wystrzału armatniego, a następnie rodzaj gwizdu i coś, spadło na ziemię wyrzucając w górę obłok pyłu. To kilogramowy kamień wybił dziurę o głębokości 30 cm. Znaleziono też drugi okaz (750 g). Przypuszczano, że spadł jeszcze jeden, ponieważ niektórzy słyszeli trzy grzmoty. Poszukiwania skończyły się fiaskiem. Masa główna znajduje się we Wrocławiu, w prywatnych kolekcjach są gramowe okazy.

 

W dawnych czasach, gdy do wyrobu broni i narzędzi rolniczych trzeba było wytapiać żelazo w dymarkach i nie było to proste zadanie, dziwne naturalne bryły żelaza nie mogły ujść uwadze ludzi. Nieraz z kosmicznymi kamieniami wiązano tajemnicze moce, idealne więc były do wyrobu talizmanów i biżuterii.

Częstochowa Raków I i II – W trakcie badań archeologicznych prowadzonych w Częstochowie w grobach znaleziono m.in. kilka żelaznych bransolet. Okazało się, że dwie z nich o numerach porządkowych 3 i 4 są z żelaza meteorytowego. Bransoletę nr 3 zrobiono z tzw. ataksytu, które mają dużą zawartość niklu. Jest to prawdopodobnie jedyny polski ataksyt. Bransoleta nr 4 została wykonana z drobnoziarnistego oktaedrytu.

Wietrzno-Bóbrka – kolejnym zabytkiem wykonanym z żelaza meteorytowego jest siekierka z tuleją datowana na okres halsztacki (700–550 p.n.e.), która została odkryta na terenie grodziska w miejscowości Wietrzno-Bóbrka w 1957 roku. To nieziemskie narzędzie waży 376 g. Siekierka została zgrzana na przemian z kawałków miękkiej stali i żelaza meteorytowego. Warstwy druga i czwarta są częścią meteorytu typu średnio- lub drobnoziarnistego oktaedrytu lub ataksytu.

Źródło: Internet

Patrz → Wiki.Meteoritica.pl

Pierwsi polscy badacze meteorytów (5f)


Pierwsi polscy badacze meteorytów

Meteoryty Juliana Siemaszko (1821–1893)
Właściciel największej w Europie prywatnej kolekcji meteorytów w XIX w., autor katalogów popularyzujących wiedzę o meteorytach, twórca pojęcia „meteorytyka”. Jest uważany za Rosjanina, ponieważ mieszkał w St. Petersburgu, był wysokim urzędnikiem ministerstwa oświaty i swój największy katalog meteorytów wydał po rosyjsku. Jednak na etykietkach dołączonych do meteorytów przekazanych na wymianę do krakowskiej Akademii Umiejętności swoje nazwisko napisał po polsku.

Ignacy Domeyko (1802–1889)
Litwin z Polską w sercu (jak jego przyjaciel, Adam Mickiewicz), którym szczycą się cztery kraje: Białoruś, Chile, Litwa i Polska. Studiował na Uniwersytecie Wileńskim u Jędrzeja Śniadeckiego, gdzie zapoznał się z meteorytami. Po klęsce powstania listopadowego ukończył Szkołę Górniczą w Paryżu i w 1838 r. wyjechał do Chile, gdzie tworzył podstawy tamtejszej mineralogii i górnictwa. Przez 16 lat był rektorem Uniwersytetu Chilijskiego. Na Pustyni Atacama znajdował meteoryty Imilac i Vaca Muerta. W 1884 r. przyjechał na 4 lata do Polski, przywożąc w darze dla krakowskiej Akademii Umiejętności meteoryty i minerały. W uznaniu jego zasług nazwano minerał: domeykit, planetoidę: 2784 Domeyko, góry w Andach: Cordillera Domeyko, jest też miasto Domeyko w Chile.

Kiedy rodziła się meteorytyka, polscy badacze nie pozostawali w tyle...

Prof. Jędrzej Śniadecki, lekarz, chemik, pionier wychowania fizycznego, dietetyki... Ten człowiek renesansu zajmował się też badaniem znalezionego na początku XIX w. na terenie dzisiejszej Białorusi palasytu Brahin.

Prof. Stanisław Jundziłł, botanik, którego interesowało mnóstwo dziedzin od anatomii, farmaceutyki po mineralogię. Badał też meteoryt Zaborzika, który spadł w 1819 r. na Wołyniu i spadek Lixny z 1820 r. na Łotwie. Artykuły o meteorytach publikował w „Dzienniku Wileńskim”.

Jerzy Pokrzywnicki, badacz-amator, który cały swój czas poświecił meteorytom. Jego wydana pół wieku temu książka „Meteoryty polskie” jest w środowisku bestselerem do dziś. Udało mu się w niej zebrać imponujące informacje o polskich meteorytach.

Franciszek Makólski, nauczyciel fizyki, napisał w 1820 r. pracę doktorską o meteorytach. Obronił ją na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Był to prawdopodobnie pierwszy na świecie doktorat o tej tematyce! Praca miała 38 stron i bardzo długi tytuł: Rosprawa o aerolitach czyli deszczu kamiennym. Podana Wydziałowi Filozoficznemu Sekcyi Matematyczno-Fizyczney Uniwersytetu Jagielońskiego przez Franciszka Makólskiego Nauczyciela Fizyki i Zoologii Szkoły Woiewódzkiey w Kielcach, w celu dostąpienia zaszczytu Doktora Filozofii.

Ilustracje: Okaz meteorytu żelazno-kamiennego Imilac o wadze 22,6 kg podarowany przez Ignacego Domeykę (znajduje się dziś w zbiorach Muzeum Geologicznego PAN w Krakowie)  •  Drugi dar Domeyki – dwudziestokilogramowy meteoryt żelazno-kamienny Vaca Muerta (zbiory Muzeum Geologicznego PAN w Krakowie)

Źródła: Andrzej S. Pilski, MG PAN Kraków, Internet

Patrz → Wiki.Meteoritica.pl

Przełom – spadek L'Aigle w 1803 roku (6)


Przełom – spadek L'Aigle w 1803 roku

Kamienie nie mogą spadać z nieba – to twierdzenie obowiązywało do końca XVIII wieku. Zazwyczaj świadkami spadków byli prości ludzie, a dla naukowców „prostaczek i kmiot” nie był wiarygodny! Zresztą, jak można było uwierzyć w nieskładne opowieści pełne przesądów i zabobonów? O wielu spadkach historycznych nie wiemy więc nic, bo nikt nie spisał relacji.
  Świat nauki zaczął traktować z większą uwagą doniesienia o kamieniach z nieba, kiedy w 1794 r. w Toskani spadł meteoryt Siena, a rok później w angielskim hrabstwie Yorkshire meteoryt Wold Cottage. Wyrazem tego zainteresowania była pierwsza publikacja Edwarda Howarda o składzie chemicznym meteorytów (nota bene od jego nazwiska wzięła nazwę grupa meteorytów – howardyty). Zwrócił on uwagę na wyjątkowość meteorytów pod względem składu chemicznego, budowy i wyglądu. Uznał, że jest to odrębna grupa – inna od skał ziemskich.

Przełom nastąpił 26 kwietnia 1803 r. w małej francuskiej wsi L'Aigle, na którą w porze obiadowej spadło ok. 3 tysiące kamieni, a największy ważył 9 kg. Nie można było udawać, że nic się nie stało. Na miejsce zdarzenia oddelegowano członka Francuskiej Akademii Nauk Jean-Baptiste Biota, który swoim naukowym autorytetem potwierdził teorię, że jednak kamienie z nieba spadają.

Ilustracje: Współczesna wizja spadku  •  Jean-Baptiste Biot i jego publikacja o spadku meteorytu L'Aigle  •  Oryginalna mapa obszaru, na którym znajdowano meteoryt L'Aigle  •  Meteoryt L'Aigle jest wielką gratką dla kolekcjonerów

Źródła: Jerry Armstrong, Dave Ghessling, Peter Marmet, Internet

Spadek meteorytu Knyahinya (m01)


Spadek meteorytu Knyahinya

Ilustracje: Spadek meteorytu Knyahinya na Ukrainie w 1866 roku. Ilustracja ze starej książki.

Źródło: Internet

Patrz → Wiki.Meteoritica.pl

Spadek meteorytu Hraschina (m02)


Spadek meteorytu Hraschina

Ilustracje: Spadek meteorytu Hraschina w Serbii w 1751 roku. Ilustracja ze starej książki.

Źródło: Internet

Patrz → Wiki.Meteoritica.pl

Gdy meteoryty trafiają w... (7)


Gdy meteoryty trafiają w...

HAMMERS

Rocznie na świecie obserwujemy średnio 6 spadków kamieni z nieba. Szansa, by meteoryt trafił w jakiś przedmiot, jest bardzo mała, by uderzył w zwierzę lub człowieka – niewyobrażalnie mała. A jednak jest. Meteoryty, które wyrządziły szkodę nazywamy hammerami. Są one bardzo poszukiwane przez kolekcjonerów, bo zawsze wiąże się z nimi ciekawa historia.

Sylacauga trafia w panią Hodges
Trzeba mieć niesamowitego pecha, by zostać trafionym przez meteoryt i szczęście, by to zdarzenie przeżyć. Stało się to 30 listopada 1954 r. w miejscowości Sylacauga w stanie Alabama w USA. Zmęczona Ann Elizabeth Hodges położyła się po obiedzie, by odpocząć. W chwilę później we frontowy narożnik dachu jej domu uderzył z prędkością 270 km/godz. ponad 3 kilogramowy meteoryt. Przebił strop, z olbrzymim impetem trafił w stojące na szafce radio i rykoszetem uderzył w śpiącą panią Hodges. Choć „ofiara” otulona była dwiema kołdrami, miała liczne obrażenia i siniaki. Spędziła w szpitalu pięć dni, nie ze względu na groźne obrażenia, ale by uniknąć rozgłosu i spotkania z reporterami. Pani Hodges była bardzo nieśmiała. Następnego dnia w odległości 3,5 km od domu znaleziono w polu drugi okaz. „Szkodnik z Alabamy” znajduje się w Muzeum Przyrodniczym Uniwersytetu Alabama.

Valera zabija krowę
Ważący ponad 40 kg kamień, który spadł z nieba w nocy 15 października 1972 r., zabił krowę na pastwisku. Zwierzę zjedzono, a kamień przez wiele lat leżał koło domu, zanim stwierdzono oficjalnie, że to meteoryt.
  Ja, Juan Dionicio Delgado, Wenezuelczyk, legitymujący się narodowym dokumentem tożsamości nr. 5.030.450, niniejszym dokumentem stwierdzam, że pod koniec 1972 r. odwiedziłem farmę „El Tinajero”, której właścicielem był nieżyjący już Argimiro Gonzalez, znajdującą się na granicy stanów Barinas i Trujillo. Było po północy, gdy rozmawialiśmy i usłyszeliśmy dziwny hałas. Gdy wyszliśmy na zewnątrz zobaczyć co się stało, z powodu ciemnej nocy nie dostrzegliśmy niczego. Ale następnego ranka przyszedł robotnik i powiedział, że w dziwnych okolicznościach została zabita krowa. Gdy poszliśmy zobaczyć, co się stało, stwierdziliśmy, że krowa została zabita przez kamień, który przypuszczalnie spadł z nieba poprzedniej nocy, wywołując hałas, którego nie byliśmy w stanie wytłumaczyć. Kamień, który rozpadł się na kilka kawałków, został zatrzymany przez dr. Gonzaleza, a krowę zjedzono w następnych dniach. Spisano na prośbę zainteresowanych stron w Barinas, jedenastego dnia stycznia 2001 r.

Peekskill wchodzi w kolizję z samochodem
9 października 1992 r. był dla Michelle Knapp szczęśliwy. W samochód, który zostawiła przed swoim domem w Peekskill koło Nowego Jorku z prędkością ok. 80 m/s uderzył meteoryt. 12 kilogramowy kamień natychmiast znalazł nabywcę, został pocięty i trafił do kolekcjonerów. Za zniszczony, nie najnowszy już Chavrolet Malibu także zapłacono dobrą cenę! Nie wyremontowany do dziś samochód jest atrakcją wielu wystaw i targów. Przelot bolidu zarejestrowano kamerą wideo, co umożliwiło wyznaczenie orbity – kamień obiegał Słońce w ciągu 1,8 roku. Masę meteoroidu przed wejściem w atmosferę oceniono na 10 ton (patrz projekcja na video).

Ilustracje: Mocno udramatyzowana wizja spadku deszczu meteorytu Holbrook  •  Jedna z tych ognistych kul „celowała” w samochód  •  Uszkodzony samochód zyskał na wartości, kupił go kolekcjoner

Źródło: Internet

Zobacz również: Hammery (hammers)

Wyjątkowo rzadki Moss (7a)


Wyjątkowo rzadki Moss

W piątek 14 lipca 2006 r. o 10:15 nad Norwegią przeleciała kula ognista, rozległ się huk, a w miejscowości Moss spadły z nieba kamienie. Pan Martinsen akurat siedział w ustępie, kiedy usłyszał grzmoty. Pomyślał, że dochodzą z wojskowego lotniska, które znajdowało się kilka kilometrów dalej. Kiedy wyszedł z ustępu, dwa metry od niego ze świstem przeleciał kamień i uderzył w leżącą blachę. Cztery kilometry dalej rodzina Johansenów wróciła właśnie z wakacji do domu. Ich uwagę zwróciły połamane gałęzie śliwy i czarny kamień o wadze 752 g leżący na trawniku. Kolejny okaz znaleźli dwaj dekarze wezwani do naprawienia cieknącego dachu. Sprawcą był piękny kamień ważący 676 g, który wbił się w strop na 10 cm.
  Meteoryt Moss okazał się bardzo rzadki – należy do typu chondrytów węglistych. Zwabiło to poszukiwaczy z całego świata. Amerykanin Mike Farmer znalazł na parkingu doszczętnie rozbity kamień, w sumie 800 gram. Największe okazy jako skarb narodowy trafiły do Muzeum Uniwersytetu w Oslo, łupiny wzbogaciły prywatne kolekcje.

Ilustracje: 36 gramowy okaz Państwa Martinsen  •  752 gramy Państwa Johansenów  •  Hunterzy w komplecie (od lewej): Mike Farmer, Karl Moritz, Thomas Kurtz, Robert Ward, Alex Gehler, Rainer Bartoschewitz, Robert Haag i Morten Bilet  •  Dziura w dachu i 676 gramowy winowajca

Źródła: Mike Farmer, Internet

Zobacz również: Hammery (hammers)

Park Forest i szkody (7b)


Park Forest i szkody

Deszcz meteorytów, który spadł 26 marca 2003 r. na miasteczko Park Forest koło Chicago w USA wyrządził niezłe szkody. Odnotowano wgniecenia w samochodach, dziury w dachach domów, wybite okna, uszkodzony komputer...
  Już następnego dnia na miejscu pojawili się kolekcjonerzy-poszukiwacze z całego świata. Wzięli oni pod lupę każdy metr kwadratowy terenu w okolicy spadku i znaleźli wiele okazów. W polu ich zainteresowań były nie tylko kamienie z nieba, ale również wszelkie obiekty ze spadkiem związane. Od mieszkańców odkupiono uszkodzone dachówki, potrzaskane żaluzje okienne, fragmenty podziurawionych gipsowych ścian. Są to przecież elementy dowodzące, że meteoryt Park Forest jest hammerem.

Ilustracje: Mapa znalezisk  •  Okaz z domu Noe Garza  •  uszkodzona elewacja  •  zbite lustro  •  połamane żaluzje  •  uszkodzony parapet  •  zbita szyba  •  odrapana ościeżnica  •  uszkodzony sufit  •  popękane ściany

Źródła: Michael Blood, Maciej Michalak, Wikipedia, Internet

Zobacz również: Hammery (hammers)

Cel – skrzynka pocztowa (7c)


Cel – skrzynka pocztowa

W poniedziałkowy wieczór 10 grudnia 1984 r. niebo nad południowo-wschodnią Georgią było częściowo zachmurzone i zanosiło się na deszcz. Weteran wojny wietnamskiej Don Richardson wychodził właśnie z domu. Słysząc świst przypominający nadlatujący pocisk moździerzowy, instynktownie cofnął się. Trzydzieści sześć metrów od miejsca, gdzie stał, coś uderzyło z hukiem w skrzynkę pocztową, zrzucając ją na ziemię. Don Richardson podszedł bliżej i zobaczył poruszoną ziemię. Z głębokości 28 cm wygrzebał kamień o wadze 1455 g. Gdy o zdarzeniu dowiedział się nauczyciel astronomii Vernon Eckleberry, zawiadomił Florida Fireball Patrol, który przysłał na miejsce kompetentną osobę. Nie było wątpliwości, że to meteoryt. Miał kształt czworobocznej piramidy z płaskim wierzchołkiem, czarną skorupę, gdzieniegdzie widać było jasnoszare wnętrze z widocznymi ziarenkami metalu. Z jednej strony pokryty był lśniącym metalem zdartym ze skrzynki. Okazało się, że spadł on pionowo i jest orientowany. Dostał nazwę Claxton.

Źródła: Wikipedia, Internet

Zobacz również: Hammery (hammers)

Svend Buhl dzieli się doświadczeniami (8b)


Svend Buhl dzieli się doświadczeniami

Pracuje jako konsultant ds. współpracy z rządem w Hamburgu, ale jego największą pasją są meteoryty. Jeśli już jedzie na wyprawę meteorytową, okazuje się niezwykle skuteczny – naukowcy dostaną okazy do badań, poszukiwacze cenne informacje, a czytelnicy barwny opis przygód i piękne zdjęcia.
  To Svend Buhl wspólnie z kilkoma zapaleńcami pojechał w odludne rejony Mauretanii, zebrał informacje i przeprowadził badania meteorytu Bassikounou. Jako jeden z pierwszych ruszył w góry Atlasu na poszukiwania marokańskiego spadku Tamdaht, niedawno powrócił ze wspólnej, polsko-niemieckiej wyprawy na pustynię Rub' al-Khali na pograniczu Omanu i Arabii Saudyjskiej.
  Kolekcja Buhla to ponad 300 meteorytów reprezentujących 121 różnych lokalizacji. Ma słabość do dawnych książek i starych publikacji na temat spadków i znalezisk meteorytów. Zbiór dopełnia kolekcja 34 współczesnych, artystycznych reprodukcji o tematyce oczywiście meteorytowej.
  Więcej na jego stronie www.niger-meteorite-recon.de

Ilustracje: Svend Buhl przy swoim kolejnym znalezisku Ponad kilogramowy chondryt „Rub' al-Khali 021”, który rozpadł się na fragmenty w wyniku wietrzenia  •  700 gramowy chondryt zwyczajny na pustyni Rub' al-Khali na pograniczu Omanu i Arabii Saudyjskiej  •  Na drugim planie w omańskiej dżalabiji serdeczny przyjaciel Svenda Tomek Kurtz

Źródła: Svend Buhl, Internet

Michael Farmer wypatruje lunarów (8c)


Michael Farmer wypatruje lunarów

Po zakończeniu swoje kariery w wojsku, trzydziestokilkuletni Amerykanin Michael Farmer wyruszył z okrągłą sumką dolarów do Maroka po swoje pierwsze meteoryty. Szybko się zorientował, że z nomadami można zrobić dobry biznes, ale marzył o tym, by szukać samemu. Chodziło nie tylko o większe zyski, ale i przygodę nie dającą się przeliczyć na pieniądze. Dziś nazwisko Farmera to marka.
  Jeśli gdzieś na świecie spada meteoryt, Farmer wraz ze swoim przyjacielem Robertem Wardem będą na miejscu tak szybko, jak szybko można dolecieć samolotem z Tucson w Arizonie w założonym kierunku. Do pracy Mike zabiera się z wielką determinacją. Nawet na przeszukanym terenie znajduje kolejne okazy. Ma też niebywałe szczęście do wypatrywania meteorytów księżycowych – chyba nikt nie znalazł ich tyle co on.

Jeśli akurat żadne kamienie nie spadły z nieba, Farmer handluje meteorytami na giełdach, wymienia cenne znaleziska z muzeami i instytutami badawczymi. Jeśli natomiast nie odpowiada na e-maile, to zapewne gdzieś w świecie szuka swojej następnej gwiazdki z nieba.

Ilustracje: Meteoryt księżycowy Shisr 160, Oman, 2008 r.  •  Mike Farmer z żoną Melody, przyjacielem Robertem Wardem i rumurutitem Dhofar 1514, Oman, 2008 r.  •  Spadek w Teksasie, chondryt zwyczajny Ash Creek, luty 2009 r.  •  Nowy pallasyt Thumrait 001, Oman, 2006/2007 r.  •  Spadek w Argentynie, chondryt zwyczajny Berduc, kwiecień 2008 r.  •  Spadek w Hiszpanii, eukryt Puerto Lápice, maj 2007 r.  •  Meteoryt księżycowy Dhofar 1180, Oman, styczeń 2005 r.

Źródła: Mike Farmer, Internet

Zgrany zespół: Jan Woreczko & Wadi (8d)


Zgrany zespół: Jan Woreczko & Wadi

Obydwoje zafascynowani meteorytami.
Wadi – na co dzień dziennikarz zajmujący się wzornictwem, wnętrzami i sztuką. Meteorytami interesuje się od trzech lat. To niewiele, ostro więc nadrabia zaległości. Uważa, że kamienie są fascynujące, ale równie niezwykłe są historie ludzi z nimi związane.
Obydwoje najbardziej szczęśliwi czują się na pustyni, gdzie od czasu do czasu szukają meteorytów. Robią też wypady do różnych europejskich muzeów, aby popatrzeć na gości z kosmosu przez szybę. Ostatni urlop spędzili w Stambule, gdzie odnaleźli fragmenty Czarnego Kamienia z Mekki, o którym krążą legendy, że to meteoryt.

Jan Woreczko z wykształcenia astronom, porzucił patrzenie w niebo na rzecz patrzenia pod nogi i szukania meteorytów. Pierwszy okaz kupił siedem lat temu zdziwiony, że „kosmiczny towar” dostępny jest na rynku. Od tamtego czasu zbudował jedną z większych kolekcji w Polsce. Zbiera reprezentatywne okazy różnych typów meteorytów z jak największej liczby miejsc na świecie. Jakiś czas temu zorientował się, jak trudno znaleźć informacje na temat kamieni z nieba. Zaczął więc tworzyć własną stronę w Internecie. Poświęca jej każdą wolną chwilę. Efekty? Zobacz na www.woreczko.pl

Źródła: Jan Woreczko, Internet

Patrz → Wiki.Meteoritica.plArabia FelixCzarny Kamień w Stambule (Black Stone in Istanbul)Travels

ASPMet (8e)


ASPMet

Kolekcjonerzy swoje skarby często traktują niemal jak członków rodziny. Tylko u nielicznych podejście poznawcze bierze górę nad chęcią posiadania. Badacz i kolekcjoner meteorytów Andrzej Sylwester Pilski mówi, że jak wypatrzy na swoich okazach wszystko, to już może je sprzedać i zaczyna rozglądać się za następnymi obiektami do badań. W efekcie został światowej miary znawcą meteorytów. Widział i zgłębił w meteorytach już chyba wszystko, ale jak sam twierdzi, każdy okaz jest niepowtarzalny i w każdym dostrzega nowy horyzont, za który chciałby zajrzeć.
  Andrzej S. Pilski jest nałogowym popularyzatorem wiedzy o meteorytach. Napisał fascynującą książkę, od lektury której zaczynało wielu zbieraczy. Poznał polskie zbiory meteorytów i sporządził ich katalogi. Współpracując z anglojęzycznym kwartalnikiem „Meteorite”, od kilkunastu lat wydaje dla polskich miłośników meteorytów kwartalnik „Meteoryt”. Współtworzył kilka dydaktycznych kolekcji meteorytów i szereg wystaw; uczestniczy w badaniach polskich meteorytów.
  Jako astronom patrzy na meteoryty z perspektywy kosmosu, ale lubi czuć naszą planetę pod stopami. Dlatego prócz Polskiego Towarzystwa Meteorytowego, którego jest współzałożycielem i International Meteorite Collectors Association – IMCA, w którym pełni obecnie funkcję sekretarza, należy też do Society for Barefoot Living (Towarzystwo Chodzenia Boso).

Ilustracje: Podczas konferencji w Olsztynie Andrzej S. Pilski ogląda wytrawioną przez siebie powierzchnię płyty odciętej ze 164 kg okazu meteorytu żelaznego Morasko  •  Andrzej handluje...  •  szuka...  •  popularyzuje...

Źródła: Andrzej S. Pilski, Internet

Kratery meteorytowe (9)


Kratery meteorytowe

Wystarczy spojrzeć przez teleskop w kierunku Księżyca, by uświadomić sobie, jak wiele dramatycznych wydarzeń miało miejsce w historii Układu Słonecznego. Powierzchnia Srebrnego Globu jest poorana kraterami. Podobne kolizje przeżyła kiedyś Ziemia, ale procesy geologiczne i erozja zatarły blizny-kratery po wielkich spadkach. Na naszej planecie rozpoznano ponad 170 kraterów uderzeniowych, najstarsze z nich mają ponad miliard lat.
  Te największe mają nawet 200 km średnicy. Aby wytworzyć tak wielki krater, spadające ciało musiało mieć co najmniej kilka kilometrów średnicy. Takie spektakularne spadki zdarzają się raz na kilkadziesiąt milionów lat. Dużo częściej w kolizję z Ziemią wchodzą ciała mniejsze, więc liczba małych kraterów jest większa.
  Większość kraterów powstała w czasach, gdy nie było jeszcze człowieka. Współczesnych kraterów jest mało. Ludzkość obserwowała powstanie kraterów po spadku meteorytów Sikhote-Alin na Syberii, Carancas w Peru i Wabar w Arabii Saudyjskiej.
  Nazwa krater wywodzi się z greckiego κρατερkrater” – naczynie do mieszania wina. W meteorytyce ma ona zupełnie inne znaczenie. To dzieło natury, „dziura w ziemi” powstała w wyniku kosmicznej katastrofy!
  Ciekawe, że w większości kraterów nie znaleziono odpowiadających im meteorytów. Albo są bardzo stare i meteoryty już dawno zwietrzały, albo samo zderzenie wyzwoliło tak wielką energię, że większość meteoroidów w momencie spadku odparowała.
  Rzadko, a jednak zdarza się, że w okolicy kraterów znajdowane są meteoryty – tylko żelazne! Nie znamy żadnego krateru związanego z meteorytem kamiennym, w którym by znajdowano fragmenty meteorytów.

Pięć razy naj...

Najmłodsze kratery (mniej niż 1000 lat)
Sikhote-Alin (meteoryty żelazne, Rosja) – 1947 r.
Wabar (meteoryty żelazne, Arabia Saudyjska) ~140 lat
Haviland (powiązany z pallasytem Brenham, USA) <1000 lat
Sobolev (meteoryty żelazne, Rosja) <1000 lat

Najstarsze kratery
Suavjärvi (16 km, Rosja) – 2,4 mld lat
Vredefort (300 km, Afryka Południowa) ~2 mld lat
Sudbury (250 km, Kanada) ~2 mld lat

Największe
Vredefort (Afryka Południowa) – 300 km
Sudbury (Kanada) – 250 km
Chicxulub (Meksyk) – 170 km

Najmniejsze
Haviland (powiązany z pallasytem Brenham, USA) – 15 m
Dalgaranga (mezosyderyt, Australia) – 24 m
Sikhote-Alin (meteoryty żelazne, Rosja 1947 rok) – kilkanaście metrów
Wabar (meteoryty żelazne) – 27 m

Najsłynniejsze w Europie
Morasko (meteoryty żelazne, Polska) ~100 m, <10000 lat
Ries (achondryt?, Niemcy) – 24 km, 15 mln lat
Kaalijärv (meteoryty żelazne, Estonia) – 110 m, 4000 lat

Ilustracje: Kratery impaktowe na Ziemi  •  Krater Shoemaker (Teague) w Australii o średnicy 30 km i wieku 1,63 miliarda lat (zdjęcie LANDSAT, sztuczne barwy)

Źródła: Earth Impact Database, NASA/JPL, Internet

Zobacz również: Kratery (craters)

Kratery meteorytowe – spór o Baptistinę (9-1)


Kratery meteorytowe – spór o Baptistinę

Grupa naukowców zaproponowała ciekawy i prawdopodobny scenariusz.
  160 milionów lat temu planetoida o średnicy setek km została rozbita na kawałki, z których największy krąży dziś w pasie planetoid, nazywa się 298 Baptistina i ma wielkość 30 km. Niektóre z pozostałych po kolizji fragmentów spadły na Ziemię, inne nadal krążą wokół Słońca po podobnych orbitach. Jest możliwe, że jeden z fragmentów o średnicy 10 km spadł 65 milionów lat temu na dzisiejszy półwysep Jukatan, tworząc ogromny 170 km krater Chicxulub i powodując wyginięcie dinozaurów. Inny fragment uderzył w Księżyc, tworząc krater Tycho. Fragmenty te wyglądają zapewne tak, jak meteoryt Mighei.
  Inni naukowcy twierdzą, że skały na Baptistinie zawierają dość dużo oliwinu i są bardziej podobne do pallasytów, ureilitów lub chondrytów grupy CV lub CO. W takim przypadku to nie one wytworzyły krater na Jukatanie.

Ilustracje: Artystyczna wizja utworzenia krateru Tycho na Księżycu  •  Tak mogło to wyglądać 65 milionów lat temu

Źródła: Don Davis, Internet

Zobacz również: Kratery (craters)

Bankructwo w Meteor Crater (9a)


Bankructwo w Meteor Crater

W Ameryce wszystko jest możliwe! Można również próbować zrealizować najbardziej nietypowe marzenia. W latach 20. XX wieku przedsiębiorca-geolog Daniel Moreau Barringer wykupił teren, na którym leży najsłynniejszy krater meteorytowy Meteor Crater. Kierowała nim nie tylko ciekawość, ale i chęć zysku. Barringer założył, że skoro spadł wielki żelazny meteoryt i wybił ponad kilometrowej wielkości dziurę w ziemi, to gdzieś tam głęboko pod strzaskanymi skałami spoczywa olbrzymia bryła żelaza, którą można wydobyć i spieniężyć. Przez wiele lat prowadził kosztowne wiercenia. Gdy kończyły się pieniądze, sprzedawał obligacje. Pomimo wielkiego wysiłku nigdy nie udało mu się dowiercić do upragnionego skarbu. Przedsięwzięcie zbankrutowało, ale emitowane przez Barringera akcje są dziś rarytasem na rynku kolekcjonerów meteorytów.

Ilustracje: Jeden z największych okazów meteorytu Canyon Diablo  •  Pozostałości urządzeń Barringera na dnie krateru

Źródła: Wikipedia, Internet

Zobacz również: Kratery (craters)

Australijskie żelazo (9b)


Australijskie żelazo

Rozległy i bezludny interior tego najmniejszego kontynentu był świadkiem wielu kosmicznych katastrof. W centrum Australii, niedaleko Alice Springs, jest grupa kraterów utworzonych przez spadające meteoryty żelazne Henbury. Kilkaset kilometrów dalej znajduje się krater Boxhole, gdzie znaleziono identyczne meteoryty. Przypuszcza się, że spadły one jednocześnie.
  Zdjęcia satelitarne dostępne za pośrednictwem programu Google Earth pozwoliły zidentyfikować wiele nowych, często olbrzymich struktur impaktowych. Wiele z nich badał, kilka odkrył znany amerykański astronom i geolog Gene Shoemaker. Jest też współodkrywcą komety Shoemaker-Levy, która wiele lat temu spektakularnie spadła na Jowisza.
  Poszukiwania na pustyniach Australii są wyjątkowo niebezpieczne. W żadnym innym miejscu na Ziemi nie ma tak wielu gatunków jadowitych węży i pająków. Dorzucić do tego trzeba ekstremalnie trudne warunki terenowe. Jednak nic nie powstrzyma poszukiwaczy. W Australii znaleziono wiele ciekawych meteorytów.

Ilustracje: Jeden z lepiej zachowanych w Australii kraterów meteorytowych Wolfe Creek, w jego okolicy znajdowane są meteoryty żelazne typu IIIAB  •  Krater Spider  •  Krater Mount Toondina  •  Krater Liverpool  •  Krater Acraman  •  Krater Wolfe Creek  •  Krater Boxhole  •  Krater Teague (Shoemaker)  •  Krater Hickman  •  Krater Henbury  •  Krater Veevers

Źródła: Wikipedia, Google Earth, Internet

Zobacz również: Kratery (craters)

Carancas – stracony dla świata (9c)


Carancas – stracony dla świata

15 września 2007 roku przejdzie do historii, jako dzień o którym wielu miłośników meteorytów, chciałoby pewnie zapomnieć. W Peru przy granicy z Boliwią na wysoko położony, spalony słońcem, zamieszkały przez ubogich pasterzy region spadł olbrzymi kamień. Wybił w ziemi kilkunastometrowy krater, który zaraz wypełnił się wodą. Słabo wyedukowana okoliczna ludność została przez różnych cwaniaków i lokalne władze zdezinformowana. Rozgłaszano plotki o trujących oparach wydobywających się z krateru, o tkwiącym w dole wraku szpiegowskiego satelity, który wydziela szkodliwe promieniowanie, wreszcie o cudzoziemcach, którzy za małe pieniądze chcą wykupić i wywieźć narodowy skarb. Na tak „przygotowany” teren zjechali badacze i kolekcjonerzy. Nastawienie władz i ludności spowodowało, że jakiekolwiek badania i próby wydobycia, zapewne kilkutonowego meteorytu, spotkały się z wrogością. Atmosfera nie była najlepsza także między kolekcjonerami zachowującymi się nie zawsze fair w stosunku do siebie. Wielu poszukiwaczy musiało opuścić Peru, opłacając się skorumpowanym policjantom. W takich okolicznościach do laboratoriów trafiło niewiele okazów.
  Od kilku lat nic się nie dzieje. Miejsce spadku meteorytu Carancas jest otoczone przez wojsko i przykryte prowizoryczną plandeką, a w zalanym wodą kraterze leży „stracony dla świata” gość z kosmosu. Strata wielka dla nauki!
  Meteoryt Carancas jest zaliczany do hammerów. Kilka małych fragmentów tego olbrzyma rzeczywiście podziurawiło dachy okolicznych farm. Pewna kobieta uparcie twierdziła, że meteoryt zabił jej lamę i owcę. Wszystko wskazuje jednak na to, że próbowała w ten sposób wyłudzić odszkodowanie od władz.

Ilustracje: Mały fragment meteorytu Carancas

Źródła: Internet

Zobacz również: Kratery (craters)

Tektyty (10)


Tektyty

* Tektyty wzbudzają wielkie emocje wśród naukowców i kolekcjonerów, którzy od lat szukają odpowiedzi na pytanie, skąd one pochodzą. Wysuwano teorie, że są odpadami prehistorycznego przemysłu szklarskiego, kamieniami stopionymi podczas pożaru lasu, szkłem wulkanicznym czy deszczem szklanych meteorytów. Przez długi czas popularna była romantyczna hipoteza, że są kamieniami stopionymi i wyrzuconymi w kierunku Ziemi przez meteoryt, który spadł na powierzchnię Księżyca albo, że pochodzą z wulkanów na Srebrnym Globie. Dziś większość naukowców uważa, że tektyty (od gr. τεκτοσ, co znaczy topliwy) to szkliwo, które powstało ze skał ziemskich stopionych uderzeniami wielkich meteorytów i wyrzucone na duże odległości. Spadły one na powierzchnię Ziemi jako deszcz tektytów, ale w innym miejscu niż utworzony krater.
* Tektyty znajdujemy na pewnych obszarach. Największe pole spadków to Australazja z półwyspem Indochińskim (Tajlandia, Laos, Wietnam, Kambodża, południowa cześć Chin), Filipinami, Malezją, Indonezją i Australią. Fascynujące jest to, że nie połączono ich z żadnym kraterem meteorytowym. Drugie pole to obszar Ameryki Północnej ze stanami Georgia (georgianity) i Teksas (bediazyty). Wiąże się je z kraterem Chesapeake u wschodnich wybrzeży USA, który powstał ok. 35 mln lat temu. Kolejne to czeskie moldawity wiązane z kraterem Ries w Niemczech datowanym na 14,5 mln lat. Z kolei tektyty znajdowane na Wybrzeżu Kości Słoniowej wiąże się z odległym o 400 km kraterem Busumtwi w sąsiedniej Ghanie. Znajdowane na pograniczu Egiptu i Libii Szkło Pustyni Libijskiej wiązane jest z polem kraterów przy Wielkim Morzu Piasku.
  Tektyty podobnie jak meteoryty otrzymują nazwy od miejsc ich występowania, np. indochinity są z Indochin, australity z Australii, moldawity z Czech i Słowacji, a ich nazwa pochodzi od rzeki Wełtawy po niemiecku Moldau.
* Tektyty mogą być różnej wielkości. Te poniżej milimetra nazywamy mikrotektytami, znajduje je się nawet na dnie oceanów. Prawdziwym kolosem jest Indochinit typu Muong Nong (z pogranicza Tajlandii i Laosu) – waży 29 kg. Największe moldawity mają do pół kg. Jednak większość okazów waży po kilka, kilkanaście gramów. Tektyty zadziwiają swoimi kształtami. Spotykamy okazy okrągłe, owalne, cylindryczne, maczugowate, dyski, podobne do kropli, łzy, niekiedy blaszki albo bezkształtne okazy, które ukazują warstwową strukturę. Każdy kolekcjoner marzy, aby w swojej kolekcji mieć australit, tzw. guzik. Kompletne okazy osiągają ceny nawet kilku tys. dolarów.
* Człowiek zwrócił uwagę na tektyty tysiące lat temu. Ze Szkła Pustyni Libijskiej robiono ostrza noży, a w czasach starożytnego Egiptu uznawano je za klejnot. W grobowcu Tutanchamona znaleziono naszyjnik z zielonkawym skarabeuszem. Aborygeni uważali, że australity to magiczne kamienie. Filipinity miały przynosić szczęście, znajdowano je przecież przy okazji poszukiwania złota. Moldawity są cenione w jubilerstwie do dzisiaj.

Tektyty uległy przetopieniu w temperaturach wyższych niż topienie szkieł wulkanicznych, szybko też stygły. Są to szkliwa krzemianowe zasobne w SiO2, ale w przeciwieństwie do szkieł wulkanicznych są bezwodne.

Źródła: Jan Woreczko, Internet

Zobacz również: Tektyty (tektites)

Impaktyty – świadkowie katastrof (10i)


Impaktyty – świadkowie katastrof

Czasami spadają na Ziemię naprawdę wielkie ciała, mierzące więcej niż kilka kilometrów średnicy. Spokojnie, zdarza się to raz na kilka milionów lat. Ślady takich zamierzchłych katastrof widać na całej Ziemi. Przyjęło się o tych wielkich „bliznach” mówić struktury impaktytowe, gdyż termin krater nie oddaje grozy i skali zderzenia. Próżno w okolicach tych struktur szukać fragmentów meteorytów, gdyż cała materia asteroidy najzwyczajniej odparowała w trakcie eksplozji. Świadkami tych zdarzeń są zmiany w skałach podłoża. Olbrzymie ciśnienia i temperatury kruszą i topią skały. Wyzwolona energia scala je ponownie. Powstają wtedy brekcje, które składają się z fragmentów kilku różnych typów skał sprasowanych ponownie.

Wiele meteorytów kamiennych to właśnie takie brekcje. Powstawały one podczas licznych wzajemnych zderzeń ich ciał macierzystych. Najpopularniejsze i najliczniejsze brekcje obserwuje się wśród meteorytów księżycowych – wystarczy spojrzeć przez teleskop na tarczę Księżyca, by wyobrazić sobie co się działo ponad 3 miliardy lat temu w okresie tzw. Wielkiego Bombardowania, gdy na powierzchnię spadały ciała o wielokilometrowej średnicy.

Ilustracje: Meteoryt księżycowy Dhofar 280 brekcja skaleniowa  •  Meteoryt księżycowy Dhofar 908 brekcja impaktowa  •  Brekcja impaktowa z krateru Ries w Niemczech  •  Brekcja impaktowa ze struktury Rochechouart we Francji  •  Struktura Aorounga, 12,6 km, Czad  •  Struktura Oasis, 18 km, Libia  •  Struktura Arkenus, ~5 km, Libia  •  Struktura Bosumtwi, 10,5 km, Ghana

Źródła: WUSTL, Earth Impact DataBase – www.unb.ca, Internet

Tektyty – Szkło Pustyni Libijskiej (10ma)


Tektyty – Szkło Pustyni Libijskiej

W Szkle Pustyni Libijskiej można zauważyć pęcherzyki gazu, a nawet wtopione drobne metaliczne kulki. Zawartość krzemionki dochodzi do 97%. Do ich wytopu potrzebna jest temperatura wyższa niż 1750oC.

Ilustracje: Okaz Szkła Pustyni Libijskiej o wadze 31,5 grama (detale powierzchni)

Źródła: Jan Woreczko, Internet

Zobacz również: Tektyty (tektites)

Tektyty – Szkło Darwina (10mb)


Tektyty – Szkło Darwina

Tektyty australijskie jako pierwszy opisał Karol R. Darwin. Te odkryte w 1910 r. na Tasmanii nazwano na cześć uczonego Szkłem Darwina.

Ilustracje: Fragment Szkła Darwina o wadze 5,8 grama (detale powierzchni)

Źródła: Jan Woreczko, Internet

Zobacz również: Tektyty (tektites)

Tektyty – indochinity (10mc)


Tektyty – indochinity

Największe pole spadków to Australazja z półwyspem Indochińskim (Tajlandia, Laos, Wietnam, Kambodża, południowa cześć Chin), Filipinami, Malezją, Indonezją i Australią.

Ilustracje: Okaz indochinitu o wadze 103 grama (detale powierzchni)

Źródła: Jan Woreczko, Internet

Zobacz również: Tektyty (tektites)

Tektyty – mołdawity (wełtawity) (10md)


Tektyty – mołdawity (wełtawity)

Czeskie mołdawity wiązane z kraterem Ries w Niemczech – datowanym na 14,5 mln lat.

Ilustracje: Okaz mołdawitu o wadze 26,6 grama (detale powierzchni)

Źródła: Jan Woreczko, Internet

Zobacz również: Tektyty (tektites)

Monety, medale i znaczki pocztowe (11)


Monety, medale i znaczki pocztowe

Jest wiele różnych okazji do emisji pamiątkowych medali, monet i znaczków, nie mogło zabraknąć takich związanych z meteorytami. Emituje je wiele państw, aby upamiętnić rocznicę, ważne wydarzenie lub uczcić wybitną osobistość.
  Monet o tematyce meteorytowej jest niewiele i mają one stosunkowo małe nakłady. Swoją srebrną monetę o nominale 5$ (na rynku kolekcjonerskim kosztuje kilkanaście razy więcej) ma nawet meteoryt Pułtusk, a wybiły ją odległe Wyspy Cooka. Natomiast medale najczęściej wymyślają i tworzą osoby prywatne. Uhonorowano w ten sposób wiele wyjątkowych meteorytów, np. Sikhote-Alin i jego odkrywcę Krinowa. Najciekawsze jest to, że na medalach w niewielkich wgłębieniach umieszczane są prawdziwe okruchy meteorytów, którym są poświecone! Jest jeszcze grupa monet historycznych związanych z przybyszami z kosmosu, ale to już domena zamożnych numizmatyków.

Za to znaczków pocztowych z meteorytami, jak to zwykle bywa z „egzotycznymi” tematami, jest bardzo dużo, a ich emitentami są często równie „egzotyczne” państwa, jak Niger, Mauretania, Mali, Komory czy Gwinea. Znaczki takie wydała też Rosja, która uczciła w ten sposób pięćdziesiątą rocznicę katastrofy Tunguskiej. Z kolei RPA – największy meteoryt świata Hobę, a Arabia Saudyjska umieściła na znaczku kamień z Kaaby. Bardzo często meteoryty pojawiają się w towarzystwie dinozaurów, lecących bolidów lub komet, a nawet kosmonautów.

Źródła: Jan Woreczko, Internet

Jak i co kolekcjonować? (12)


Jak i co kolekcjonować?

Są różne kolekcje. Niektórzy zbierają okazy z każdego typu. Inni koncentrują się na spadkach i znaleziskach meteorytów z jednego kraju. Są kolekcjonerzy całych okazów albo pięknie wytrawionych płytek. Jeszcze inni zdobywają meteoryty, których spadek obserwowano. Wreszcie są i tacy, którzy uznają jedynie kosmiczne kamienie znalezione samodzielnie, a na poszukiwania są gotowi jechać na drugi koniec świata.
  W jaki sposób prezentować swoje cenne skarby? Do bardzo małych okazów przydatne są pudełka z wbudowaną lupą. Meteoryty pocięte na płytki pokazuje się często w pudełkach typu riker. Popularne są pudełka tzw. membranowe, w których okaz widać z obu stron. Duże meteoryty można postawić na różnego rodzaju podstawkach.
  Przyjrzyjmy się meteorytom na wystawie. Jest tu kilka większych okazów, ale sporo małych niepozornych fragmentów. Dlaczego? Bo są rzadkie i kosztowne. Ale i taka łupina sprawia mnóstwo satysfakcji. Można wpatrywać się w nią godzinami. Przecież patrzymy na mały kawałek kosmosu. Czy to nie fascynujące?

Źródła: Notkin Geoff AEROLITE Meteorites, Tomasz Jakubowski, Jan Woreczko, Internet

Zobacz również: Konserwacja i przechowywanie meteorytów (preservation of meteorites)

PTMet – Polskie Towarzystwo Meteorytowe (13)


PTMet – Polskie Towarzystwo Meteorytowe

Zaczęło się od Pikników Meteorytowych. Zjeżdżali się na nie zapaleni poszukiwacze i kolekcjonerzy, a przede wszystkim przyjaciele, którzy chcieli porozmawiać o meteorytach. Pikniki organizował Grzegorz Pacer (znany kolekcjoner i sprzedawca) w Rudniku Wielkim Koło Częstochowy, potem Stanisław Jachymek (znalazca meteorytu Zakłodzie) w Guciowie na Roztoczu. Na czwartym z kolei Pikniku w kwietniu 2002 r. założono Polskie Towarzystwo Meteorytowe (PTM). Jego celem jest popularyzowanie wiedzy o meteorytach i astronomii oraz integrowanie środowiska kolekcjonerów, miłośników i badaczy.
  Członkami PTM są zarówno naukowcy, jak i amatorzy: kolekcjonerzy i dealerzy, poszukiwacze i badacze. Każdy ma inną motywację, wiedzę, niektórzy meteorytami zajmują się zawodowo, dla innych to ciekawe hobby. Niewątpliwe jest jedno - to grupa ludzi „pozytywnie zakręconych”.

Czym się zajmują członkowie PTM?
• pomagają sobie i wymieniają się informacjami na temat meteorytów,
• organizują wyprawy poszukiwawcze, zgodnie z hasłem „w grupie raźniej i skuteczniej”,
• odwiedzają krajowe i zagraniczne giełdy minerałów i meteorytów,
• organizują spotkania kolekcjonerów i miłośników meteorytów, a także sympozja i konferencje naukowe,
• organizują pokazy i opowiadają o kamieniach z nieba,
• przygotowują wystawy meteorytów,
• publikują prace i materiały o meteorytach.

Towarzystwo ma swoją odznakę. Jest to malutki bolid, w ogonie którego wkomponowano napis „MeteoriteClub”. Odznaka jest zrobiona ze złota, a głowa bolidu z meteorytu Gibeon. Pomysłodawcą i twórcą odznaki jest Sławomir Derecki.

IMCA – International Meteorite Collectors Association

Bycie członkiem IMCA czyli Międzynarodowego Stowarzyszenia Kolekcjonerów Meteorytów to jest coś. Do organizacji należy tylko około 300 osób z całego świata, także z Polski. Kandydat musi mieć rekomendację dwóch członków i, co ważne, podpisać się pod kodeksem etycznym, bo przynależność do IMCA to gwarancja uczciwości.
  „Będę postępować i prowadzić moje interesy według zdrowych zasad etycznych, dokładając wszelkich starań, by uczciwie prowadzić wszelką sprzedaż, wymiany i inne podobne transakcje” – to jedna z zasad obowiązująca w stowarzyszeniu. Znaczy to tyle, że członek IMCA sprzedaje meteoryty zweryfikowane i potwierdzone przez ekspertów. Zdarzało się, że wstrzymywano transakcje, które były uważane za „podejrzane”, zdarzało się też usuwanie członków postępujących nie fair.
  Organizację stworzyli poszukiwacze meteorytów i na początku była ona nieformalna, działała głównie przez Internet. Każdy, kto deklarował, że będzie postępował uczciwie, dostawał znaczek, który mógł umieszczać na swojej stronie. Takie znaczki można od dawna oglądać na stronie ASPMet i PolandMet. Od kilku lat organizacja się sformalizowała i trzeba płacić składki – 20 USD rocznie.
  Pracą stowarzyszenia kieruje dziewięcioosobowy zarząd, należy do niego Andrzej S. Pilski pełniący funkcję sekretarza. Członkowie porozumiewają się w języku angielskim.

Ilustracje: Członkowie na konferencji, Olsztyn 2009  •  Członkowie w terenie, Poznań 2004  •  Zjazd założycielski PTM, Guciów 2002  •  Członkowie na targach, Monachium 2006  •  Honorowi Członkowie PTM Państwo Hurnik

Źródła: archiwum PTM, Jarosław Bandurowski, IMCA, Jan Woreczko, Internet

„Warszawska elipsa rozrzutu” (14)


„Warszawska elipsa rozrzutu”

Czy najfajniejsze meteoryty są tylko w muzeach? Chyba jest to źle postawione pytanie! Kolekcje prywatne i instytucjonalne uzupełniają się i są tak samo cenne. Naukowcy potrzebują materiału do badań, a mogą go zapewnić np. poszukiwacze-amatorzy. Z drugiej strony, to naukowcy identyfikują, opisują i oznaczają kamienie. W muzeach gromadzi się zbiory do badań i jako dziedzictwo kultury. Nie zawsze warunki pozwalają na eksponowanie posiadanych zbiorów i my kolekcjonerzy bierzemy na siebie obowiązek popularyzacji i docierania do ludzi z „kamieniami z Kosmosu”.

Ilustracje: ...tu jesteś Muzeum Techniki  •  Muzeum Ziemi PAN  •  Obserwatorium Astronomiczne UW  •  Państwowy Instytut Geologiczny  •  Wydział Geologii UW

Źródła: OpenStreetMap, Internet

Patrz → Wiki.Meteoritica.pl

Zrób sobie zdjęcie z meteorytem (A3, A3-add)


Zrób sobie zdjęcie z meteorytem

Największy znany meteoryt – Hoba (meteoryt żelazny, ataksyt)

W 1920 r. znaleziono na farmie 8 km na zachód od Grootfontein w Namibii, bryłę 3 x 3 x 1 metr. Wagę ocenia się na 60 ton.
  Ogromny kamień nadal tam leży traktowana jako pomnik przyrody i atrakcja turystyczna.

Źródło: Internet

Największy znany meteoryt – Hoba (meteoryt żelazny, ataksyt)

Dotknij meteoryt (A4)


Dotknij meteoryt

Meteoryt nie gryzie

Źródła: Thomas Philippe, Jan Woreczko, Internet

Zobacz również


Słownik meteorytowy (Glossary)

Rozpoznawanie meteorytów (Meteorite identification)Jak rozpoznać NIE meteoryt? (How to recognize NOT a meteorite?)

Chondry (chondrules) 

Figury, struktury Widmanstättena (Widmanstätten pattern; Widmanstatten) 

Skorupa obtopieniowa (fusion crust, fusion rind) 

Test na zawartość niklu w żelazie meteorytowym (nickel-test) 

Trawienie meteorytów żelaznych (etching iron meteorites) 

Żelazo w meteorytach 

Portal - wiki.meteoritica.pl

Źródła (sources)


Internet

Zbiory własne

 
                                 

Page since: 2013-05

stat4u
Page update: 2016-10-22 20:55